Dziś Ula postawiła przed nami kolejne wyzwanie – stworzenie listy rzeczy, które lubimy i tych, których nie znosimy. Jestem osobą, która lubi wszystko, co ją otacza. Pewnie bywa  to męczące dla osób najbliższych… „O maaatko, jaki uroczy obrazek”, „Jeny, jak tu pięknie pachnie”, „Mniam! Jakie pyszne ciasto”, „Wow! Jaki ładny budynek”. Mam wrażenie, że niektórzy odbierają mnie jako osobę, która nagminnie zapomina o tabletkach, które powinna przyjmować lub odwrotnie – faszeruje się jakimiś świństwami, które sprawiają, że wszystko wokół wydaje się piękne i w ogóle cudowne. Tak już mam. W związku z tym miałam ogromny problem ze sformułowaniem listy rzeczy, za którymi nie przepadam, za to wybrałam tylko jedną tysięczną pomysłów, pod którymi kliknęłabym „Lubię to!” Stwierdziłam, że pewnie macie już dość mojej paplaniny, więc dzisiaj sobie odpoczniecie, moje biedactwa. Dzisiaj zastosuję pismo obrazkowe.

LUBIĘ…



# PATRZEĆ W NIEBO


# OBJADAĆ SIĘ CZEKOLADĄ


# NOSIĆ ŁADNĄ BIŻUTERIĘ

# PIĆ KAWĘ Z ULUBIONEGO KUBKA

# NOSIĆ MOTYWY MARYNARSKIE

# PIĆ ZIELONĄ HERBATĘ

# CHODZIĆ BOSO PO TRAWIE




# ROBIĆ SOBIE MAKIJAŻ


# BIEGAĆ PÓŹNYM WIECZOREM

# SPĘDZAĆ CZAS W OGRODZIE



NIE ZNOSZĘ…
~ JAJ: Hahahahahahahahahahahahahahahahah haha haah hah ha…. Klasyczny przykład suchara. Bardzo w moim stylu.
~ PESYMISTÓW: Lubię otaczać się pozytywymi ludźmi, którzy patrzą na świat przez różowe okulary, a nie przez pryzmat samych negatywnych emocji. 
~ SŁODKIEJ HERBATY: Jak można psuć herbatę cukrem? No jak?! To powinno być nielegalne. 
~ KOMARÓW: Bzzzz bzzz bzzzzz. Latające wkurzajki, które istnieją tylko po to, żeby uprzykrzyć wszystkim wakacje. 
~ PRZEKLINANIA: No nie trawię po prostu. Uszy mnie bolą i tyle. 
~ BRAKU UMIEJĘTNOŚCI WYŁAPANIA IRONII: Rozumiem, że mogą Was nie bawić moje żarty – nie oszukujmy się, są tragiczne. Ale przeraża mnie, kiedy ktoś bierze zupełnie wszystko na serio. Ostatnio kupowałyśmy z mamą kilogram czereśni i sprzedawca zapewnił nas, że nie mają robaków. Stwierdziłam poważnym głosem, że jak bez robaków to my nie chcemy, a mama dodała, że bardzo lubimy mięso. Biedny facet był tak zdezorientowany, że nie wiedział, czy ma przed sobą dwie wariatki, czy powinien jednak odważyć kilogram czereśni. Cóż, teraz przynajmniej wiecie, po kim odziedziczyłam to wspaniaaałe poczucie humoru. Dzięki, mamo! 
~ ZAPACHU BENZYNY: To jeden z tych specyficznych zapachów, który albo się uwielbia albo się go nie znosi. Ja tam go nie cierpię.
~ KŁÓTNI: Ale czy ktokolwiek lubi kłótnie? (Czekam na komentarze nnonimów – hejterów!)
~ WŁASNEGO LENISTWA: Przyznaję się bez bicia. Jestem okropnym, leniwym leniem. Nawet mi się nie chce z tym walczyć.
~ WCZESNEGO WSTAWANIA: Nieważne, ile ustawię budzików, żaden mnie nie przekonuje. R. ma ze mną czasami niezłe wyzwanie, kiedy próbuje mnie obudzić…
Do listy rzeczy, których nie lubię nie wstawiam zdjęć, bo niby kto by chciał oglądać zdjęcia komarów?

Śledź mnie bez wychodzenia z domu:

Tekst alternatywnyTekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywnyTekst alternatywny