Zapraszam na kolejny odcinek serii Rozmówki damsko-męskie, w której przytaczam mądrości z rozmów między mną (A) a moim chłopakiem (R).
A: Boli mnie brzuch. Wszystko mnie boli. Chce mi się płakać, chcę zjeść coś dobrego i umrzeć.
R: Ja wiem. Ja wszystko wiem. Chodź tu się przytul. Moja wina, świat jest zły, dziura ozonowa się powiększa, czekolada tuczy, doba jest za krótka, misie koala nie są przytulane, globalne ocieplenie, torebka za ciężka, kawa się kończy, wszystko nie tak.

Ładnie go sobie wychowałam, co?

♂ ♥ ♀

Leżymy w łóżku, gadamy przed snem.

A: To Ty pewnie późno jutro wrócisz?
R: No, około.

♥ ♥ ♥

Co mówi gentleman, przepuszczając kobietę w drzwiach?


R: Przesuń się, karakanie.

♥ ♥ ♥

R: Patrz, znalazłem cię na kwejku! (link)

♥ ♥ ♥

R: Nie uczę się tego.
A: Poucz się, poucz, później będziesz sobie pluł w brodę.

Chwila konsternacji i… zgadnijcie, co zrobił Rafał.

♥ ♥ ♥

A: Rafciu, twoje naczynia wypełzają ze zlewu, mokre kąpielówki gniją w plecaku, no i mógłbyś wreszcie wynieść ten talerz z pokoju.
R: Zostaw mnie, SS-ie!

♥ ♥ ♥

Mój marynarz siedzi przy ławie otoczony ze wszystkich stron książkami i mapami, coś tam sobie usilnie liczy, uczy się na kolokwium z nawigacji, więc stwierdzam, że to idealny moment, żeby mu trochę poprzeszkadzać. Wciskam głowę między jego ramiona i szczerzę się, kiedy udaje mi się do niego przytulić.

R: Ej, gościu, naruszasz moją strefę przybrzeżną. To znaczy… przestrzeń osobistą.

♥ ♥ ♥

Idziemy spać. Zakopuję się pod kołdrą, bo w naszym mieszkaniu bywa okropnie zimno. Z jednej strony buduję sobie ściankę z koca, z drugiej strony mam plecy Rafała. Cieszę się przeogromnie i oznajmiam:

A: Patrz, to jest mój własny kanion!
R: Kan(i)on piękna!

CzekoAda na gorąco: