błędy językowe

 

Ktoś mi powie, że żyje w wolnym kraju i jeśli ma ochotę, może coś wziąść, włanczać, może wracać z powrotem, ubierać swetr, cofać się do tyłu i używać słowa bynajmniej, kiedy mu się podoba. Bo niby kto mu zabroni? Językową purystką nie jestem, sama pewnie popełniam wiele błędów, ale czasami gotują się we mnie wszystkie płyny, gdy słyszę, jak ktoś nieumiejętnie posługuje się rodzimym językiem. Jest kilka zwrotów, które irytują mnie bardziej niż nadużywanie wulgaryzmów i nieumyte naczynia w zlewie razem wzięte.

Postanowiłam wreszcie poruszyć ten temat, chociaż czuję, że wtykam kij w mrowisko. Przeraża mnie to, jak wypowiadają się osoby z mojego otoczenia, także dziennikarskiego. Chodzi mi tylko o to, że błędy językowe utrwalają się bardzo szybko, szczególnie gdy słyszymy je w mediach. Najbardziej boli mnie, gdy błędy językowe popełniają właśnie dziennikarze, a także nauczyciele i osoby wypowiadające się publicznie, ponieważ zwykle są oni dla innych autorytetem, jeśli chodzi o kwestię wysławiania się. Nie jestem w stanie w pełni szanować wykładowcy, gdy ten mówi „oni tego nie umiom” (przykład z życia wzięty).

 

W moim rankingu nie przytaczałam już „klasyków”, takich jak „poszłem„, „włanczam„, „wziąść„, „proszę panią„, „w cudzysłowiu„, „perfum„, „pomarańcz„, „wymyśleć” – takich perełek jest wiele, jednak zdecydowałam się umieścić w topliście moją ulubioną piątkę.

 

Błędy językowe, których „nie zniesę”

5. SUPER CENA

Przyznaję, że jeszcze dwa lata temu, sama niepoprawnie pisałam słowa z przedrostkami „super”, „hiper”, „mega” itp. Oświeciły mnie dopiero wykłady z ortografii i interpunkcji , które miałam na pierwszym roku dziennikarstwa. Otóż, słowa z tymi przedrostkami piszemy łącznie, a więc: supercena, megahit, superpromocja, megaimpreza itp. Wiem, też byłam zaskoczona, dlatego w tej kwestii jestem dość wyrozumiała, ale nie w stosunku do firm i instytucji. Najbardziej dziwi mnie to, że mnóstwo sklepów, także znanych marek utrwala ten błąd na banerach – „super promocja”, „mega okazje”… Czy osoby odpowiedzialne za reklamę nie powinny zajrzeć do słownika ortograficznego? Przeciętny Polak napatrzył się już wystarczająco na te wyrazy, zapisane oddzielnie i w jego pamięci utrwalił się kolejny błąd językowy. Prawdopodobnie jestem jedną z niewielu klientek, które są smutne, gdy widzą napis „mega okazja”. Niedawno wymyśliłam sobie, że zostanę wandalem – będę biegać po mieście i łączyć sprayem niepoprawnie zapisane wyrazy z przedrostkiem. Kto dołącza do mojego gangu?

 

4. W KAŻDYM BĄDŹ RAZIE, TU PISZE

„W każdym razie” albo „bądź co bądź”. Zwrot „w każdym bądź razie” jest niepoprawny. Kropka. To samo jeśli chodzi o „tu pisze” – jeśli mamy na myśli, że coś zostało zapisane w danym miejscu, jedyną poprawną formą będzie „jest napisane”!

 

3. DWUTYSIĘCZNY PIĄTY

Rok dwutysięczny był tylko jeden i było to… w dwutysięcznym roku. Każdy kolejny rok, rozpoczynający się od dwójki, to rok dwa tysiące któryś. Dwa tysiące pierwszy, dwa tysiące dziesiąty, dwa tysiące piętnasty. A nie: dwutysięczny piętnasty.

 

2. PRZYSŁOWIOWY BŁĄD JĘZYKOWY

Bardzo drażni mnie, gdy ktoś bezmyślnie posługuje się słowem „przysłowiowy”. Przykład: oglądałam niedawno program dotyczący zdrowego odżywiania i prowadząca wspomniała o „przysłowiowym ADEKu” (chodziło o witaminy A, D, E, K) I ja się pytam: jakie znasz, kobieto, przysłowie związane z witaminami A, D, E, K? Bo ja nie znam żadnego. Bo takiego przysłowia nie ma. A jak nie ma takiego przysłowia to nie mówi się, że coś jest przysłowiowe. Blee!

 

1. TE KOLOKWIUM, TE JABŁKO, TE SŁOWO

Skąd pomysł na to, żeby zamiast używania poprawnych form = „to jabłko”, „to drzewo”, paplać bez sensu „te jabłko”, „te drzewo”. Moje serce płacze, gdy słyszę, że kolejna osoba myli zaimki. Może gdybym rozmawiała z obcokrajowcem, byłabym bardziej wyrozumiała, ale kurczę, jesteś Polakiem i nie zauważasz tak podstawowych błędów? O tej kwestii wspomniałam nawet na czekoadowym fanpageu. Jeśli chcecie dołączyć do dyskusji pod postem, kliknijcie tutaj. Za mówienie „te kolokwium” powinno się dostawać areszt domowy z przymusowym studiowaniem słownika, minimum godzinę dziennie.

 

BLABLABLA

Poza tym bardzo denerwuje mnie taki sposób formułowania wypowiedzi, gdy ktoś wciska w zdania, które wypowiada masę zupełnie niepotrzebnych wyrazów:
To jakby jasne, że to, że tak powiem, słowo, jest jakby praktycznie niepotrzebne w tej mojej, powiedzmy, wypowiedzi, jednakże, proszę ja Ciebie, takie jak gdyby lanie wody jest, wiesz o co chodzi, lekko irytujące, co nie?
Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że sama mogę popełniać masę błędów i tego nie zauważać, ale należę do tych osób, którym zależy na ładnym wypowiadaniu się i można sobie tym u mnie zapunktować (gdyby ktokolwiek kiedykolwiek czuł taką potrzebę…), dlatego nie wahajcie się wytykać mi moich byków. Przyznaję – mam tak, że gdy sama staję się sprawczynią jakiejś językowej zbrodni, mam ochotę schować głowę w piasek, ale wolę sparzyć się raz niż cały czas powielać te same błędy.

 

Jakie są twoje „ulubione” błędy językowe? 

Udostępniając ten tekst sprawisz, że nasz język będzie piękniejszy!

CzekoAda na gorąco:

FACEBOOK II INSTAGRAM II SNAPCHAT II TWITTER II YOUTUBE

76 thoughts on “5 błędów językowych, które doprowadzają mnie do szału”

  1. Świetny post 🙂 Gdy byłam dzieckiem, mama kupiłam ni książkę "Pan Słówko ma głos". Uwielbiałam ją czytać i zaczęłam zwracać uwagę poprawne wypowiadanie się. Dostawałam gęsiej skórki, kiedy moja koleżanka pytała: "Widzisz ten motór?"

  2. Wytykam: "nie wahajcie się wytykać mi moje byki" -> kogo? czego? "moich byków ". Poza tym: ajlawju za ten post 😀

  3. Mnie najbardziej razi 'tu pisze'- dzięki najlepszemu nauczycielowi polskiego z czasów gimnazjum- potrafił podpuszczać swoich uczniów i pytał właśnie 'co tu pisze?' i jeśli ktoś odpowiedział, w dzienniku lądowała jedynka- bardzo skuteczny sposób! 😉

  4. Rzeczywiście, świetny sposób, ale z drugiej strony chyba bałabym się poprawiać polonistę! Chyba po prostu odpowiedziałabym "Tu jest napisane to to i to" i jakoś bym wybrnęła 😀 Dużo jedynek się posypało? 🙂

  5. Mam to samo ze słowem ,,bynajmniej". Chyba niemalże codziennie kogoś poprawiam pod tym względem. Szczerze mówiąc przez bardzo długi czas nie mogłam się oduczyć mówienia ,,pisze" zamiast ,,jest napisane", na szczęście weszło mi to w nawyk i teraz wyrażam się poprawnie. 😀 Hmm, mam taką znajomą np. która mówi zawsze ,,taty" zamiast ,,tacie" np. ,,przyniosłam taty gazetę" nie chodzi tu jednak, że ona jest jego własnością tylko przyniosła jemu. 😀 Zawsze mnie to śmieszy niezwykle. Przypomniało mi się jeszcze to nie odnośnie pisowni ale wymowy – dźwi zamiast drzwi. 😀

  6. Polonista zwracał wiele razy uwagę na ten błąd- i uprzedzał nas, że będzie to weryfikował- więc wiedzieliśmy czego się spodziewać. Poza tym był przesympatyczny i nikt się go nie bał. 😉 A jedynek trochę w tym dzienniku się znalazło- mi na szczęście udało się ich uniknąć, a zyskać poprawność chociaż w jednym sformułowaniu! 😉

  7. "wzionść" to zdecydowanie mój ulubiony hit 🙂 chociaż czasem zastanawiam się, czy nie bardziej podoba mi się "włanczać" 😉 Wiem, że sama używam kilku zwrotów, które nie brzmią poprawnie i wynikają z regionalizmu, ale stosuję je jedynie w mowie potocznej. W pracy i innych okolicznościach poprawna polszczyzna jest wręcz wskazana.

  8. Używanie zwrotów "te masło", "te okno" to również mój numer 1 (chociaż podobno nie powinno się mówić "numer jeden", bo to kalka z angielskiego)! Ja nie wiem skąd się to wzięło, w realnym życiu nigdy się z tym nie zetknęłam, tylko w Internecie. Ale też jestem z łódzkiego :p Drugie miejsce zajmuje u mnie "wziąść", "weźniesz" i "włanczać". Sama mówiłam "dwutysięczny piąty", ale raz mnie pani w bibliotece poprawiła i nigdy więcej tak nie powiedziałam 😀 "W każdym bądź razie" zwraca moją uwagę, ale nie przyprawia mnie to o napad padaczki 🙂 A słysząc "przysłowiowe błędy" czasem się zastanawiałam dlaczego to jest "przysłowiowe", skoro chyba nie ma takiego przysłowia 😀

  9. Teeez mnie wkurza to, jak ktos popelnia "podstawowe" błędy jezykowe. Bynajmniej i przynajmniej… yhhh… bardzo często się z tym spotykam. Najgorsze jest to, ze mimo zwrocenia uwagi ludzie i tak mają ro w nosie :/ moja koleżanka uzywala tego nagminnie, za kazdym razem jak ją poprawialam mowila "jeden…pies" (zamiast psa wstaw inne, wulgarne slowo ;p ). Kurcze, nie wiesz jal używać, nie możesz zrozumieć różnicy to noe używaj! Proste.
    O przedrostkach super, hiper dowiedzialam się w gimnazjum, też bylam zaskoczona, ale… nadal piszę osobno. Dlaczego? Bo mi się bardziej podoba, a jest to tak często popelniany błąd i mało kto wie, ze tak się powinno pisac, więc przymykam na to oko 😉 wiem, glupie… ale prawdziwe ;p również nie rozumiem jak można mówić "te kolokwium" itd. A ostatnimi czasy BARDZO często się z tym spotykam. Zastanawialam sie nawet czy to nie pochodzi z jakiejs gwary.

  10. Moja chemiczka w liceum mówiła zawsze "Ja rozumie, ja rozumie". Irytujące do granic możliwości, szczególnie że wymagała od nas bycia chemicznymi geniuszami. W klasie humanistycznej 😀

  11. "Wziąść" i "w każdym bądź razie" – aż mi się włoski na karku jeżą 😉
    Moja Babcia była polonistką, więc od małego byłam uczona bardzo poprawnej polszczyzny. Też popełniam błędy (powiedzmy sobie szczerze – kto ich nie popełnia…?), ale staram się pisać i mówić poprawnie.
    Przestałam za to poprawiać innych – wiele osób się obraża, czego nie jestem w stanie zrozumieć, ale… Nie chce mi się wdawać w dyskusje, po prostu 🙂

  12. Mnie ostatnimi czasy najbardziej irytuje ubieranie butów, ubieranie kurtki, ubieranie bluzy czy spodni. Nie wiem, skąd to się wzięło i czemu tak się rozpleniło. Ubrać to można choinkę na święta, a spodnie się zakłada. 🙂

  13. Cześć Ada:-) Zaciekawił mnie Twój wpis, bo ja bardzo zwracam na ortografię i interpunkcję, zwłaszcza na blogach. Polecam też wspólną książkę-wywiad z profesorami: Miodkiem, Bralczykiem i Markowskim pt. "Wszystko zależy od przyimka". Mówią o błędach, które biorą się właśnie z SMS-ów, Internetu, i codziennym bełkocie. Świetna jest. A co do błędów – mnie drażni, jak ktoś mówi "półtorej metra". Metr jest rodzaju męskiego i powinno być "półtora metra".
    Pozdrawiam!

  14. Poprawna pisownia nigdy nie była moją mocną stroną i jestem tego świadoma. Pisanie bloga motywuje mnie trochę do poprawy i czytania zasad, czytania innych blogów. Mam nadzieję, że się w temacie rozwinę i poprawię. A Twój post świenty!! Z wymienionych przez Ciebie błędów, ten do którego się przyznaję bez bicia to superpromocja. W życiu bym na to nie wpadła, że tak to się powinno pisać.

  15. Przyznaję, że zdarza mi się walnąć "babola". Brawo jednak dla mnie, bo sama się na tym łapię i gdy kończę wypowiadać dane słowo to się zawieszam, bo mi głupio. 🙂 No zgadzam się z Tobą, że bardzo dużo błędów pojawia się tam, gdzie być ich nie powinno i popełniają je ludzie w jakiś sposób odpowiedzialni za język.

  16. I teraz na przykład gdy ktoś powie bynajmniej, nie wiadomo czy zaprzecza czy nie, bo nie wiadomo, czy wie, co znaczy słowo, którego używa 😉 takie błędy utrwalają się bardzo szybko, szczególnie gdy słyszymy je w mediach. Ja też się łapię na własnych babolach i głośno zastanawiam się, co powinnam powiedzieć 😀

  17. Dziękuję! Najważniejsze są chęci! Denerwuje mnie takie podejście, gdy ktoś nie zwraca uwagi na poprawność i twierdzi, że to nie ma żadnego znaczenia. A ja lubię język polski i nie chcę, by działa mu się krzywda 😀 O superpromocji też dowiedziałam się niedawno 🙂 Pozdrawiam!

  18. Dziękuję za polecenie – książkę czytałam i potwierdzam – czyta się ją z ogromną przyjemnością 🙂 O tak, półtorej metra, roku… Uszy bolą!

  19. Dokładnie! I teraz na przykład gdy ktoś powie bynajmniej, nie wiadomo czy zaprzecza czy nie, bo nie wiadomo, czy wie, co znaczy słowo, którego używa 😉 Dziękuję!

  20. Zawsze mam taki problem, że waham się – poprawiać kogoś czy nie? Zwykle kończy się na tym, że delikatnie zwracam uwagę najbliższym, a przy innych rozmówcach gryzę się w język 😉

  21. Właśnie, niektóre błędy są popełniane tak często, że mam wrażenie, że gdy mówię poprawnie to ludzie myślą, że to ja popełniam błąd 😉 A jeśli chodzi o "superpromocje" i "megaimprezy" to nawet edytory tekstu podkreślają to na czerwono… Ja też zastanawiałam się, czy "te kolokwium" wylazło z jakiejś gwary, ale podobno to tylko mylenie zaimków… Ale no kurcze, jak tak można? 😉

  22. Ja, ja dołączę do gangu! Ty będziesz łączyć superprodukcje, ja się zajmę przecinkami!

    A znacie to?
    – Kochanie, wyszłem!
    – Jak "wyszłeś", to już lepiej nie wracaj!
    🙂

  23. Babol językowy powinno mi być na drugie imię 😉 A wynika to z tego, że mówiąc, nie myślę o tym lub gubię myśl wówczas wsadzam w zdanie ozdobniki. No ale "se", "żem" "weszedł" no cóż <3

  24. Tak jak piszesz w swoim tekście wiele błędów się utrwala. W większości przypadków jest to nieświadome. Widząc szyld nie zastanawiamy się czy to zostało poprawnie zapisane tylko ufamy temu co widzimy myśląc, że wcześniej ktoś zadbał o to aby było jak trzeba. Czytając poszczególne punkty sama zastanawiałam się czy znam poprawna wersje. Uff nie jest źle 😉
    Pozycja z aptecznej półki : "plajster". Ciarki przechodzą po plecach.Plaster jest zdecydowanie łatwiejszy do wymówienia.
    PLAJSTRÓW NIE SPRZEDAJE! 😛
    Pozdrawiam 🙂

  25. Sama robię masę błędów – po pierwsze przez niewiedzę, po drugie przez szybkość z jaką piszę. I na początku tekstu nie powiem – wkurzyłaś mnie tym wymądrzaniem się. Ale ( wiem, nie zaczyna się zdania od "ale") ale po chwili pomyslalam sobie, że chciałabym umieć lepiej się wysławiać i lepiej pisać. Tylko jak to zrobić? Serio mam czytać słownik orto przez godzinę dziennie?

  26. Kiedyś też zwracałam dużą uwagę na tego typu błędy. Na szczęście już mi przeszło. 🙂 Myślę, że nasz język ewoluuje, dlatego nie ma co się spinać, że na ulotkach jest "super cena", albo jakiś inny błąd. Za jakiś czas będzie to poprawna pisownia, ja lubię patrzeć jak język się zmienia, śmieje się zawsze w duchu, że kolejne pokolenia filologów będą miały co robić na fonetyce historycznej. Pewnie jakieś mądre głowy znajdą milion nazw na procesy, które obecnie zachodzą i które staną się normą za jakiś czas. Jestem za tym żeby pilnować poprawności w pisaniu, jednak nie rażą mnie pewne rzeczy, bo każdy popełnia błędy, a jak pisałam wyżej nie są one bezpodstawne, język się zmienia, zmieniają go ludzie żeby było im wygodniej i tak jest od wieków. Nawet nasi dziadkowie mówili i pisali trochę inaczej, niż my, trzeba się z tym pogodzić. 🙂

  27. Szczerze? Aż tak bardzo nie zwracam na to uwagi 😉 Wiesz czemu? Jak się dłużej przysłuchuję błędom, sama zaczynam je popełniać. Doszło to do mnie, kiedy pracowałam w szkole. Im więcej wypracowań z błędami czytałam, stawałam się coraz głupsza. Zastanawiałam się nad każdym wyrazem. Trochę więcej luzu.Ludzie popełniali błędy i będą popełniać, na to nie ma rady. Ja poprawiam tylko tych, na których mi zależy.

  28. Miałam zajęcia ze stylistyki i pisowni z panią doktor, która włanczała światło… dlatego mimo że sama optuję za poprawnością językową – zwłaszcza w przypadku osób, które z językiem pracują na co dzień – coraz rzadziej dziwię się błędom popełnianym przez takie osoby.

    A "ulubione" błędy językowe zbieram regularnie 🙂

  29. Ja też poprawiam tylko najbliższych i to też nie zawsze, bo mi głupio 🙂 Chyba jestem trochę przewrażliwiona na tym punkcie, ale tak już mam – rozpływam się, kiedy ktoś pięknie mówi 🙂 Zupełnie nie dziwię się, że przy czytaniu wypracowań można się pogubić, moja mama (nauczycielka) też tak czasami ma 🙂

  30. No dobra, przyznaję – nie czuję się na siłach, żeby "poprawiać" moich dziadków 🙂 Masz wiele racji, język ewoluuje, ale z drugiej strony zauważam, że obcokrajowcy, których poznaję, mówią po polsku lepiej niż Polacy, a to już trochę wstyd 🙂

  31. A bo ja lubię się czasami powymądrzać 😉 Z tym słownikiem to nie pisałam tak na serio. Może rzeczywiście mam ułatwione zadanie, bo po prostu uczę się tego na studiach, ale myślę, że żeby poprawie mówić, wystarczy za każdym razem, gdy pojawia się jakaś wątpliwość, sprawdzać poprawną wersję i później o niej pamiętać 🙂 Mi na co dzień to wystarcza, może jeszcze to, że staram się sporo czytać, ale z tym już u mnie bywa różnie 🙂

  32. A no właśnie. Szczerze? Odkąd przestałam regularnie czytać książki to cofam się w rozwoju ortogranicznym. I zaczęłam to zauważać, gdy przy którejś tam notce znów nie wiedziałam, jak coś poprawnie napisać. To przerażające. Spróbuję tak, jak mówisz 🙂

  33. Z niepokojem zaczęłam czytać Twoją listę obawiając się, że znajdę na niej swoje własne grzech. Uff na szczęście aż tak tragicznie chyba nie jest 😉 To mi kolejny raz przypomina, że trzeba uczciwie zmierzyć się po latach z gramatyką jeśli pragnie się pisać do ludzi w sposób zgrabny i zrozumiały.

    Bardzo fajnie spisana lista, szkoda, że taka krótka 😀

  34. Ha! To zdanie, co to ja miałam mówić, z powtrącanymi, że tak powiem, niepotrzebnymi wyrazami, jest bynajmniej wspaniałe! 😉 Uwielbiam takich rozmówców 🙂 mnie skręcało za każdym razem, kiedy moja polonistka mówiła "ręcami". A "dawają" i "jeżdżają" zamiast "dają" i "jeżdżą" znasz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *