Nie mogę uwierzyć, że to już tyle czasu. Z drugiej strony mam wrażenie, że mój R. jest przy mnie od zawsze. Dzisiaj mija pięć lat, odkąd jesteśmy razem! Z tej okazji przybywam do Was z pięcioma zasadami idealnego związku, czyli będzie to kolejny wpis z serii „CzekoAda zjadła wszystkie rozumy i się wymądrza”.
Gdyby tę listę przygotowywał R. na pewno znalazłyby się na niej hasła „Zmywać naczynia, bo jak nie, to będzie się mieć przerąbane” czy też „Kupić sobie Wiedźmina – grać i nie odzywać się, kiedy ma zły humor”. Myślę, że przydałoby się stworzyć taką praktyczną listę zasad, z męskiego punktu widzenia!

Pięć zasad idealnego związku

subiektywna lista doświadczonej życiem CzekoAdy
ZASADA PIERWSZA: Zapomnijcie o tym, że istnieją związki idealne. Powiecie mi, że jest wiele takich par, jednak zwykle są to główni bohaterowie jakiegoś filmu. Ja tam nie jestem przekonana, żeby związek, w którym jedna osoba jest wampirem, był idealny. No ale jak kto lubi. W sumie, może nieważne, żeby facet był żywy – ważne, żeby był przystojny? A tak serio: w zasadzie pierwszej chodzi o to, żeby nie liczyć na to, że całe życie będzie perfekcyjne, że wszystko będzie wyglądać dokładnie tak, jak sobie wymarzyliście. Nie będzie. Nie wszystko da się zaplanować. Prawdziwy związek nie polega na wiecznym hasaniu po kwiecistej łące – zdarzają się trudne chwile i właśnie wtedy jesteście sobie najbardziej potrzebni. Chociaż oczywiście życzę Wam, żebyście jak najczęściej beztrosko hasali po łące. No, chyba że jesteście alergikami.
ZASADA DRUGA: Nie ma co wierzyć w to, że zawsze będziecie ze sobą zgodni! To nierealne, przecież jesteście dwoma odrębnymi jednostkami, które żyją razem, a nie jednomózgim, dwugłowym stworzeniem. To oczywiste, że w wielu kwestiach macie zupełnie inne zdania i to wcale nie oznacza, że musicie rozstać się i zmienić status na fejsbuku. Odmienne poglądy często stają się powodem do kłótni, ale musicie zrozumieć, że nie ma co na siłę zmieniać myślenia drugiej osoby. Co więc robić? Kłócić się? Nie wymieniać poglądów wcale? Starać się znaleźć kompromis! Albo – jeśli nas stać na taki gest – ustąpić, bo od tego też korona z głowy nam nie spadnie. Przecież, najzwyczajniej w świecie, chcecie się ze sobą dogadywać!
ZASADA TRZECIA: Wyluzujcie. Raz na jakiś czas oderwijcie od siebie swoje macki i przestańcie zachowywać się, jakbyście byli jakimś bluszczem. Swoją drogą, kobieta bluszcz w związku to coś okropnego. Facetów chyba jakoś rzadziej to dotyczy. Dajcie sobie trochę przestrzeni. Nie zapominajcie o swoich pasjach. Nie spędzajcie ze sobą dwudziestu czterech godzin na dobę, bo nic dobrego z tego nie wyniknie. Pozwólcie sobie za sobą zatęsknić (z ust kobiety marynarza brzmi to trochę żałośnie), ale mówię o takim codziennym życiu. Nie musicie od razu wyganiać swojej drugiej połówki na środek morza, chociaż mi się to udało :> Uwielbiam spędzać czas z moim R., mamy wiele wspólnych pasji, mieszkamy razem, ale sfiksowalibyśmy, gdybyśmy byli ze sobą non stop. Każde z nas ma swoje sprawy, każdy ma swój kącik w mieszkaniu i gdy tylko potrzebujemy skupić się na sobie, nigdy nie ma z tym problemu. No i dobrze jest mieć dwa pokoje – jest się gdzie schować po rzuceniu fochem.
ZASADA CZWARTA: Obdarzajcie się uściskami i miłymi gestami. Przytulajcie się! Nie tylko wtedy, gdy macie gorszy dzień lub gdy akurat jest Dzień Przytulania. Tulcie się do siebie, gdy tylko macie okazję. Oczywiście, nie popadajmy w bluszczoholizm (patrz: punkt 3). Dzięki przytulaniu, organizm wytwarza endorfiny – hormony szczęścia, poza tym stajemy się spokojniejsi, mniej się stresujemy, po prostu – czujemy się lepiej! Nie zapomnijcie o czułości (bo przyjdzie do Was krowa Milka), przygotowujcie dla siebie niespodzianki. Kilka dni temu wróciłam lekko styrana z uczelni, wchodzę do mieszkania, a na moim laptopie leży snickers, obklejony kolorowymi karteczkami z miłymi napisami. Czy naprawdę muszę tłumaczyć, że życie jest piękne, gdy mamy u boku kogoś, kto o nas dba?
ZASADA PIĄTA: Śmiejcie się tak często, jak to możliwe. Tak naprawdę, myślę, że w naszym związku to podstawa. Oczywiście, poza zaufaniem i innymi głupotami. Mamy ogromny dystans do siebie, uwielbiamy łapać się za słówka, gonić po mieszkaniu i się wydurniać. Dzięki temu mamy fajne, wesołe życie. Zresztą, po co ja to wypisuję – wystarczy, że poczytacie nasze dialogi i będziecie wiedzieć, o co chodzi. Na blogu co jakiś czas pojawiają się wpisy z serii Rozmówki damsko-męskie. Kliknijcie w link i pośmiejcie się trochę! Zachęcam także do polajkowania naszego fanpage Rozmówki damsko-męskie.
CzekoAda na gorąco: