Nie wiem jak u was, ale u mnie właśnie zaczyna się ten gorący okres. Nie chodzi mi o temperaturę za oknem, piękne słońce, krótkie spodenki i okulary przeciwsłoneczne, chociaż mówiąc szczerze właśnie to siedzi teraz w mojej głowie. Mam jednak na myśli coś zupełnie innego. Otóż, zaczyna się gorący okres zaliczeń i egzaminów, czyli walki o to, by nie zostać uczestnikiem kampanii wrześniowej. Studenci doskonale mnie rozumieją, wszystkim innym szczęściarzom wyjaśniam: nadciąga sesja!
Czerwiec. Koncerty plenerowe, upały, plaża, lody, imprezy na świeżym powietrzu… Zgodnie stwierdziłyśmy z koleżankami, że ta sesja nam tu jakoś nie pasuje. Niestety, nic nie wskazuje na to, że egzaminy zostaną przełożone ze względu na zbyt wysokie temperatury, więc trzeba zacisnąć zęby i zabrać się do pracy. Jak zmotywować się do nauki? Jak się uczyć? Postanowiłam poradzić się blogerek – w końcu wszyscy doskonale wiedzą, że jest to niesamowicie kreatywna społeczność.
JAK SIĘ UCZYĆ I MOTYWOWAĆ DO NAUKI?
PORADNIK BLOGEREK
Pomysły Pauli Traub – autorki bloga Teoria Kobiety
Ja swoje przygotowania do sesji zaczynam już na początku roku — zawsze notuję na zajęciach, bo w ten sposób więcej zapamiętuję, a ważne informacje zaznaczam kolorowymi zakreślaczami. Przed sesją staram się łączyć przyjemne z pożytecznym, czyli o najważniejszych zagadnieniach czytam w internecie, bo często można tam znaleźć rzeczy opisane w prosty, przystępny sposób 🙂
Często też uczę się na zasadzie skojarzeń, np. „schlafen gehen” co po niemiecku znaczy iść spać kojarzę z gejami w szlafrokach, albo układam piosenki (do dzisiaj pamiętam „akukaracza, traktat w Buczaczu, 1672”, a nauczyłam się tego jeszcze w podstawówce! :D)
Pomysły autorki bloga SOAP JAM
PLAN DZIAŁANIA – tego się nie ominie. Żeby skutecznie się uczyć, najpierw trzeba odpowiednio się do tego przygotować. Kładę przed sobą kartkę papieru i do ręki zabieram długopis, a następnie uruchamiam proces myślenia i wszystko krok po kroku sobie rozpisuję.
PODKREŚLENIA, KARTECZKI SAMOPRZYLEPNE, NOTATKI – moje książki, kodeksy i skrypty wyglądają zawsze tak samo. Są jak tęcza. Nie wyobrażam sobie uczenia się bez kolorowych markerów i samoprzylepnych karteczek. Kiedy mam do nauczenia się obszerny materiał, np. dwa wielkie podręczniki po ponad 1000 stron, wówczas muszę to jakoś ugryźć. Pobieżnie kartkuję książki i wyłapuję istotne informacje, które podkreślam lub przepisuję dodatkowo na karteczki. W ten sposób oszukuję trochę mój mózg, który już zapamiętuje daną informację, a przy ponownym jej przeczytaniu, tylko ją utrwala.
POWTARZANIE NA GŁOS – czytam, czytam i czytam, a po chwili powtarzam ważne informacje na głos. To pozwala mi utrwalić daną informację. Mówienie do siebie jest skuteczne, a ponoć czasem warto porozmawiać z inteligentną osobą;)
BAZGROLENIE – czyli wszystkim dobrze znane szlaczki, kwadraciki, słoneczka, kwiatuszki itp. Na studiach psychologicznych przeprowadzałam badanie na ten temat i okazało się, że osoby, które „bazgrzą” w swoich zeszytach zapamiętują o wiele więcej informacji podczas wykładu i uczą się skuteczniej. Mają po prostu lepsze wyniki w nauce. Moje zeszyty wyglądają jak dzieło Picassa 😉 Proces bazgrania pobudza nasze szare komórki i paradoksalnie pozwala nam się bardziej skupić. Wypróbujcie koniecznie!
ODPYTYWANIE PRZEZ INNĄ OSOBĘ – to również bardzo pomocne. Cały materiał dzielę sobie zgodnie z planem i po każdej części, której się nauczę proszę osobę, która znajduje się akurat w pobliżu (może to być ktoś z rodziny, koleżanka, kolega, chłopak) żeby mnie odpytała. Tym sposobem sprawdzam, czy na pewno dobrze się nauczyłam, czy tylko tak mi się wydawało. Poza tym, jeśli egzamin będzie w formie ustnej, to jest to doskonały trening. Jeśli już naprawdę nie macie nikogo w pobliżu, to opowiedzcie o danym zagadnieniu przed lustrem – ale głośno i wyraźnie. Tak, jakby to był już dzień egzaminu:)
NAUKA Z MUZYKĄ W TLE – nie każdemu to pomaga, niektórym nawet przeszkadza. Ale ja jestem wtedy bardziej skupiona i mój mózg o wiele lepiej działa. Oczywiście nie mówimy tu o muzyce rockowej czy ciężkim metalu (no chyba, że na kogoś to działa pozytywnie ;)) ale o muzyce klasycznej lub relaksacyjnej.
ŚWIEŻE POWIETRZE – pokój faktycznie musi być przewietrzony, bo w zaduchu zaczniemy być senni i nic nam nie będzie wchodzić do głowy. W ciepłe dni najlepiej uczy mi się na tarasie, wśród roślin. Patrzenie na zieleń dookoła nas również sprzyja nauce i pozwala naszym oczom odpocząć.
PRZERWY W NAUCE – za nic w świecie nie można uczyć się ciągiem! U mnie wygląda to tak, że uczę się intensywnie godzinę, a później robię sobie 15-minutową przerwę, żeby rozprostować nogi, pojeździć na rowerku stacjonarnym, poskakać na skakance, zrobić kilka skłonów, wdechów i wydechów. Jeśli uczę się cały dzień, to w ciągu dnia robię przynajmniej trzy godzinne przerwy.
PICIE I JEDZENIE – poza stosem notatek podczas nauki pod ręką mam zazwyczaj rodzynki (które dobrze wpływają na mózg), jakieś owoce, czekoladę i picie – wodę z cytryną lub świeży sok. To ważne, żeby zaopatrzyć się w takie rzeczy wcześniej, bo nie będziemy co chwilę szukać wymówki i chodzić do kuchni żeby coś przekąsić. Poza tym odpowiednie odżywianie i nawadnianie organizmu dla procesu nauki jest bardzo ważne.
ODPOWIEDNIE MIEJSCE I PORA DNIA – każdy musi znaleźć swoje. Ja mogę uczyć się wszędzie, ale najbardziej lubię na łóżku, często zmieniając pozycję. Właściwie zmiana pozycji też jest istotna, bo nie pozwala naszym mięśniom zastygnąć 😉 To nie tak, że nie można uczyć się leżąc, bo nic nam nie wejdzie do głowy i zaśniemy. To indywidualna sprawa każdego. Tak jak i z porą dnia, w której uczy nam się najlepiej.
Pomysły Izabeli Kornet – autorki bloga The Secret of Healing
Jak się uczyć i motywować do nauki? Pierwsze co robię, zanim w ogóle rozpocznę naukę, ogarniam cały materiał – ilość stron, tabele, wykresy, schematy. To daje mi ogólny wgląd na zagadnienie oraz pozwala wstępnie określić ile będę potrzebowała na to czasu oraz jaką metodę wybiorę:
1. mam czas i dużo materiału – wybieram niezawodne mapy myśli, w których stosuję min. 3 kolory, abstrakcyjne obrazki, zapisuję wszystkie skojarzenia, a słowa ograniczam do minimum (tylko kluczowe), gdy zrobię pełną mapę myśli jeszcze raz konfrontuję ją z tekstem, by przed kolokwium tylko spojrzeć na kolorową kartkę pełną strzałek i rysunków.
2. nie mam czasu, ale dużo materiału – akcja motywacja, pytam siebie: ile czasu mogę poświęcić maksymalnie, czy wystarczy mi godzina (a może dwie?) i czy mam dobre nastawienie z otwartym umysłem, przygotowuję kartki, pisaki, kolorowe długopisy (to tak bardzo pomaga!) i herbatę – i do roboty (konkurencja nie śpi)!
3. nie mam czasu, ale mało materiału – patrz punkt 1.
Nad biurkiem na tablicy wisi u mnie kartka z napisem: możliwości ludzkiego umysłu są nieograniczone. W to wierzę.
Więcej o moich metodach nauki przeczytasz na blogu: The Secret of Healing
Pomysły Martyny i Pauliny – autorek bloga Sisters 92
Może to zabrzmi śmiesznie, ale naukę do egzaminu zaczynamy ok. 2 tygodni przed planowanym terminem zaliczenia. Czytamy całość materiału naraz, wówczas w naszych głowach materiał się porządkuje. Niektórzy mają zwyczaj uczenia się jednego wykładu, potem drugiego, trzeciego… i zazwyczaj z obserwacji wynika, że do ostatniego mało kto dochodzi, bo jest już zmęczony i zniechęcony. Dzięki przyswajaniu całości zawsze coś zapamiętamy. Uważamy, że taki sposób przyswajania wiedzy jest lepszy. Czytamy na początku po raz dziennie, potem zwiększamy intensywność. W dzień egzaminu zazwyczaj tylko przeglądamy notatki. Aha, no i lubimy sobie wypisać najważniejsze punkty, po 2-3 skojarzenia do danego tematu, wtedy ta wiedza jeszcze bardziej się systematyzuje.
Blogerki nie zawiodły! Byłam pewna, że dziewczyny doskonale będą wiedziały, co poradzić studentom w tych trudnych chwilach. Jeśli macie jeszcze inne złote rady, koniecznie dajcie znać w komentarzach! Na koniec podrzucam kilka fajnych wpisów związanych z uczeniem się, motywacją i organizacją:
Podziel się tym tekstem z innymi studentami!
CzekoAda na gorąco:
  • Mi pomaga robienie notatek, jestem typowym wzrokowco/dotykowcem 😉 Kiedy przepisuję informacje i je obrabiam po swojemu, natychmiast wszystko pamiętam <3

  • Dla mnie nieodzownym elementem z racji tego, że jestem wzrokowcem są wszelkie zakreślacze, karteczki samoprzylepne i kolorowe długopisy. Gorzej jak po zakreślaniu okazuje się, że zaznaczyłam niemalże każde słowo na kartce, bowiem wszystko uznałam za ,,ważne" haha! Dobrze, że mi przypomniałaś, bo właśnie wypisały mi się zakreślacze i muszę kupić nowe. To chyba znaczy, że nauka do zaliczeń była bardzo intensywna. 😀 Teraz czas na egzaminy! Powodzenia nam wszystkim biednym studentom! 🙂

  • thsummerbody

    właśnie nie bardzo rozumiem, dlaczego nam – studentom robi się taką krzywdę -> koncerty plenerpwe, świetne imprezy, cudowna pogoda, a to wszystko w czasie letniej sesji 🙁 gdzie tu sprawiedliwość 🙁
    jednak trzeba sobie, jakoś radzić, żeby móc się od lipca na spokojnie zadowalać wakacjami.
    także, łączymy siły i do dzieła :)!
    pozdrawiam i powodzenia w sesji 🙂

  • Tak naprawdę spojrzenie na ten temat z wielu perspektyw wiele daje. My np. nie znosimy karteczek, markerów itd., ale są ludzie, którzy nie wyobrażają sobie bez tego nauki. I to też nie jest złe. Grunt to wypracować niezawodny dla siebie sposób i nie brać udziału w kampanii wrześniowej. Chociaż i ona nie jest taka zła 🙂

  • Ja swoim znajomym podczas sesji podsyłałam rysunek Marii Skłodowskiej – Curie z podpisem "ucz się, Maria patrzy"

  • Nie miałam tu wiele do roboty, poradziłyście sobie po mistrzowsku! 🙂 Dziękuję za pomysły!

  • Dzięki, niech moc będzie z Tobą! 🙂

  • O tak, ja też przed zaliczeniami muszę się uzbroić w zakreślacze. Używam ich przez cały rok, ich producenci na pewno nie zbankrutują dzięki nam 🙂

  • Ja też lubię sobie przepisywać pięć razy to samo, bo jak próbuję coś czytać to po pewnym czasie moje myśli uciekają gdzieś daleko!

  • Kurczę, chyba ją sobie ustawię na tapecie 😀 Bardzo mi się ten pomysł podoba 😀

  • Bardzo się cieszę, że udało się zebrać w tym wpisie kilka opinii, każdy znajdzie coś dla siebie 🙂

  • Karolina Kafka

    nauka niemieckiego szczecin są często dużo tańsze od tych udzielanych twarzą w twarz.Taka nauka wciąż kosztują tutaj http://www.sic-egazeta.amu.edu.pl/index.php?t=2737 od 30 do 50 zł za godzinę, ale możliwość nauki „matmy” czy „niemca” w domowych pieleszach i z możliwością wyłączenia nauczycielki(a) jest dla wielu osób bezcenna. Oczywiście można rozmawiać z nauczycielem nauka niemieckiego szczecin, lecz płacisz za każdą godzinę, a rozmawiasz z innymi zupełnie za darmo bo wszyscy się uczą!

  • Kasia – Babskie Tabu

    Jak mi miło, że polecasz moje Babskie Tabu 🙂 Dziękuję.
    Kończyłam dwa kierunki studiów dziennych w tym samym czasie, więc sesje miałam "do kwadratu" i powiem Wam studentom tak: WARTO CZASEM ODPUŚCIĆ. Odpocząć od książek. Pójść na ten jeden czy dwa wymarzone koncerty, imprezy. Uwolnienie myśli i głowy dodaje energii do dalszej nauki. Uczy się szybciej i skuteczniej. To lepsze, niż siedzenie w akademiku czy w domu i symulowanie nauki snując się z kąta w kąt.

  • Na co dzień stosuję do Twojej rady, ale przed samą sesją niestety, trudno znaleźć wolny czas, ja też mam kwadratową sesję :)). Chociaż rzeczywiście, staram się każdego dnia poświęcić chwilę odmóżdżającym, relaksującym zajęciom 🙂 Pozdrawiam!

  • Karteczki i zakreślacze u mnie obowiązkowe. Do tego duuużo jedzenia, bo inaczej co chwila latam do sklepu, który jest wymówką. A, no i jeszcze wyłączenie facebooka i innych zabójców czasu 🙂