akcja ratunkowa

 

Tym razem całkowicie poważnie. Dla odmiany, nie będę pisać tego tekstu jako wymądrzająca się blogerka, tylko jako wymądrzający się ratownik wodny. Jeśli nie chce ci się czytać wstępu, zjedź trochę niżej – chcę przekazać ci chociaż najważniejszy fragment.

Kim ja właściwie jestem, żeby komukolwiek czegoś zabraniać?

 

A właściwie to nie zabraniam, raczej ostrzegam… Od urodzenia uwielbiam wodę. Mogłabym stwierdzić patetycznie, iż woda to mój żywioł, nawet jeśli z czarodziejek W.I.T.C.H. najbardziej lubiłam Will, nie Irmę. W podstawówce nauczyłam się pływać na windsurfingu, w gimnazjum trenowałam pływanie po dziewięć godzin tygodniowo i jeszcze w liceum startowałam w zawodach pływackich. Poza tym jestem „kobietą marynarza”, więc woda otacza mnie z każdej strony. Gdyby to nie był poważny wpis, dodałabym jeszcze, że mieszkam w Szczecinie, a przecież wszyscy wiedzą, że Szczecin leży nad morzem. Tyle gadam o wodzie, a od moich pseudożartów robi się już sucho…

 

Będąc w gimnazjum, zdobyłam zaszczytny tytuł młodszego ratownika WOPR, później zrobiłam patent sternika motorowodnego, by w końcu zostać ratownikiem wodnym. Poza tymi uprawnieniami, ukończyłam też kurs Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy. Po co właściwie Was o tym informuję? Nie chcę się chwalić, nie chcę narzekać na zarobki ratowników, nie chcę nawet marudzić na pyskate nastolatki na plaży, które wypływają za bojki. Chcę przekazać coś BARDZO ważnego.

 

 

PIŁEŚ? NIE PŁYŃ!

Jestem pewna, że przynajmniej raz w te wakacje wyskoczysz nad jezioro czy też będziesz smażyć się na plaży nad morzem. Życzę świetnego wypoczynku i pięknej pogody, ale mam do prośbę. Proszę, przeczytaj. Większość czytelników tego bloga to moi rówieśnicy. Wiadomo, młodzieńcze lata rządzą się swoimi prawami, a wakacje to czas imprez, durnych pomysłów i świetnej zabawy, podczas której przelewa się morze alkoholu. Nie będę wtrącać się w twoje wakacyjne plany, mam tylko jeden przekaz – nie wchodź do wody pod wpływem alkoholu. Zanim pomyślisz „pfff, wszyscy o tym trąbią, po co ona o tym pisze?” przeczytaj tę historię…

 

 

PROSZĘ, PRZECZYTAJ…
Akcja ratunkowa w Niechorzu

Kiedy pracowałam jako ratownik na jednej z nadbałtyckich plaż, miała miejsce akcja ratunkowa. Było słonecznie, ale wietrznie, morze było niespokojne. Z tego powodu od rana na kąpielisku powiewała czerwona flaga. Była pora obiadowa, właśnie jedliśmy obiad z plastikowych pojemników, gdy nagle w radiu usłyszeliśmy bardzo poważny głos kolegi. Obiad wylądował w piachu, z każdej wieży w zasięgu kilometra została wybrana grupa ratowników, która pobiegła na akcję. Miała ona miejsce pół kilometra od mojej wieży, na plaży niestrzeżonej. Pobiegł między innymi mój R, ja przejęłam funkcję kierownika wieży i zostałam na miejscu. Wydarzenia tego popołudnia odtwarzałam, sporządzając w nocy raport z akcji. Tego dnia straciło życie dwóch mężczyzn. Mieli po kilka promili alkoholu we krwi. Ich śmierć nie wynikała z nieudolnej pomocy ratowników – akcja przebiegła bardzo sprawnie, nawet media nas wtedy bardzo pochwaliły. Mężczyźni po prostu nie mieli szans. Jeden z nich skoczył z molo do wody „pod falę” – woda była bardzo wzburzona, fale nie szły na plażę, tylko w drugą stronę. Fala przeciągnęła mężczyznę pod pomostem, łamiąc mu kości. Jego dwaj towarzysze rzucili się na ratunek, R. z innymi ratownikami, wyłowił ciało jednego z nich. Mężczyźni byli reanimowani przez ratowników do przyjazdu pogotowia ratunkowego. Wyłowiony mężczyzna został zabrany helikopterem do szpitala, jednak zmarł kilka dni później.

 

Silni, zdrowi… Całkowicie pijani. Dorośli mężczyźni, przed trzydziestką, którzy mieli przed sobą całe życie. Za tydzień minie druga rocznica ich śmierci.

 

 

Chciałabym przekazać, żebyś w ciągu wakacyjnego szaleństwa naprawdę na siebie uważał, żeby ten wypoczynek był rozsądny, relaksujący i nie musiał kończyć się tragedią dla twoich bliskich. Dbaj o siebie, nie wskakuj do wody pod wpływem, żeby urlop nie skończył się narażeniem twojego zdrowia. Mam nadzieję, że ten wpis uruchomi twoją wyobraźnię. Przekaż go dalej, udostępnij, by dotarł do jak największej liczby osób.

 

>>Zaginięcie dziecka na plaży: zapobieganie, reagowanie

CzekoAda na gorąco:

FACEBOOK II INSTAGRAM II SNAPCHAT II TWITTER II YOUTUBE