Czy wiesz, że 31 sierpnia to Międzynarodowy Dzień Blogera? Jeśli w tym roku wyleciało ci to z głowy, nie martw się – jest kilka sposobów na to, by przez cały rok pokazywać swoim ulubionym twórcom internetowym, że to, co robią, jest ciekawe, ważne i potrzebne. W tym tekście opiszę pięć najlepszych prezentów dla blogera, które według mnie cieszą najbardziej i są najcenniejsze (mimo, że nie wydasz na nie ani złotówki).

Ranking najlepszych prezentów dla blogera

LAJK

Mimo że to taki niewielki znaczek, dla blogera znaczy wiele. Dając lajka pod postem na Facebooku, informujesz autora, że to, co udostępnił do ciebie dotarło i wzbudziło zainteresowanie. To nic zobowiązującego, cały zabieg trwa jakieś pół sekundy, a w najgorszym wypadku ktoś z Waszych znajomych zobaczy, że czytacie wypociny jakiejś CzekoAdy czy kogoś tam. Poza tym fanpage musi walczyć o każdą reakcję – bez tego zły Facebook bardzo zjada zasięgi i gdy posty nie wywołują zaangażowania wśród odbiorców, z czasem docierają do coraz mniejszego grona osób. Generalnie nie masz nic do stracenia – Facebook nie daje limitu na lajki, więc właściwie można je rozdawać na prawo i lewo. A jeśli chcesz sprawić prezent blogerowi, nie musisz wydawać ani złotówki. To tak, jakbyś podziękował/podziękowała za poświęcony czas, za pomoc lub towarzystwo przy popołudniowej kawie. Za gazety w kioskach trzeba płacić – artykuły blogowe są darmowe, więc lajka można uznać za taką zapłatę za krew, pot i łzy, które przelały się podczas przygotowywania tekstu (bywa i tak).

KOMENTARZ

To wymaga trochę więcej poświęcenia, ale nadal trwa tylko chwilę. Wystarczy (chociaż pobieżnie) przeczytać tekst, zastanowić się chwilę nad nim i podzielić się swoją opinią na dany temat. Nawet nie wiesz, ile radości wywołują czasami we mnie komentarze czytelników. Gdy widzę wypowiedź zajmującą kilka linijek, moje serduszko zaczyna bić szybciej – ktoś przeczytał mój tekst, zastanowił się nad nim i postanowił dodać od siebie kilka zdań – nieważne, czy obsypał mnie komplementami, podzielił się swoją opinią czy napisał, że się sprzedałam się za parę gaci (autentyk) – poświęcił mi chwilkę, więc jestem mu bardzo wdzięczna.

UDOSTĘPNIENIE

To jest już prezent z górnej półki. Musisz dobrze przemyśleć, czy cię na niego stać – w końcu wszyscy znajomi postrzegają cię przez pryzmat tego, co udostępniasz na swojej tablicy 😉 Właśnie dlatego udostępnienie posta jest takim wyróżnieniem dla blogera. Gdy dzielisz się artykułami, dla autorów jest to sygnał, że jesteś gotowy podpisać się chociaż pod fragmentem danego tekstu i uważasz, że inni także powinni go przeczytać. W historii mojego blogowania najczęściej udostępnianym artykułem był tekst Zaginięcia dzieci na plaży – zapobieganie, reagowanie, pisany z perspektywy ratownika WOPR. Doceniam to, że dzięki wam ten tekst ma tak wiele wyświetleń!

PRYWATNA WIADOMOŚĆ

Zdarza się, że dostaję maile z pytaniami o moje studia, o fajne miejsca itp., ale dostaję także luźne wiadomości, takie zwyczajne zaproszenia do rozmowy. Jest mi wtedy niesamowicie miło – jeśli śledzisz bloga i moje profile społecznościowe, sporo o mnie wiesz, a skoro mimo to mnie lubisz i chcesz pogadać, to chyba nie jest ze mną aż tak źle? Pamiętaj, że blogerzy to (zwykle) normalni ludzie. Przecież każdy może założyć bloga. Nie trzeba przechodzić testów na bucowatość i umiejętność wywyższania się, więc jest spora szansa na to, że gdy poznasz blogera, może się on okazać sympatycznym człowiekiem. Jeśli masz ochotę pogadać – pisz – blogi są po to, żeby przekazywać innym swoje myśli – jeśli zgromadzi się grupę odbiorców, którą interesują te same tematy, nie ma na co czekać – trzeba rozmawiać! 😉

ROZMOWA

Sprawienie takiego prezentu jest już nieco trudniejsze, chyba że bloger należy do grona twoich znajomych. Opinia moich bliskich jest dla mnie bardzo ważna. Gdy mówią mi o tym, że przeczytali najnowszy tekst, że spodobało im się zdjęcie lub proponują temat, którym mogłabym się zająć, czuję, że traktują serio to, w co wkładam tyle serca. To dla mnie bardzo ważne. Wiem, że te same osoby zwrócą mi uwagę, kiedy zacznę wrzucać zbyt wiele prywatnych informacji na bloga (chociaż przed udostępnieniem tekstu o moim pierwszym razie nie powstrzymali mnie nawet moi rodzice), pomogą przy robieniu zdjęć, poczekają z jedzeniem, aż nagram kadry do vloga i zrozumieją, że połowę życia spędzam w sieci.
Natomiast jeśli chodzi o nieznajomych – już kilka razy w życiu zdarzyło mi się, że zostałam rozpoznana (o jednym takim spotkaniu pisałam wczoraj na czekoadowym fanpage’u), na blogerskich spotkaniach zagadało mnie kilku innych twórców i nadal nie mogę pojąć swoim małym rozumkiem tego, że na tej planecie jest grupa osób, która czyta moje wypociny. Wracając do tematu, jeśli w tłumie wypatrzysz blogera, którego kojarzysz, podchodząc do niego i rzucając krótkie „hej, czytam Twojego bloga” sprawisz, że jego serce wypełni się tęczą, brokatem i szczęśliwymi kucykami. Wywołasz takiego banana na jego twarzy, że trudno będzie go usunąć nawet nieleczoną depresją.

O CZYM MARZĄ BLOGERZY?

Dla mnie jako blogerki, najistotniejsze jest to, żeby moje teksty docierały do jak największej grupy odbiorców i wzbudzały zainteresowanie. Dobrze wiesz, jak działają media społecznościowe – znajomy coś polubi, my to widzimy, tekst nam się podoba, więc go udostępniamy i na takiej zasadzie treści rozprzestrzeniają się w Internecie. Prowadzenie bloga jest dla mnie przyjemnością, nikt mnie do tego nie zmusza (chyba, że mój R, jeśli przez dłuższy czas nie dodaję nic nowego), uczy mnie systematyczności, pomaga dorobić i nawet, choćbym chciała, nie potrafię znaleźć minusów tej sytuacji. Jednak z racji tego, że traktuję to serio i wkładam w to całe swoje serduszko, liczę na to, że treści, które tworzę, będą w stanie zainteresować moich odbiorców. Właśnie dlatego kontakt z czytelnikami jest dla mnie niesamowicie ważny – każda reakcja z twojej strony jest dla mnie na wagę złota. Pamiętaj – jeśli chcesz sprawić blogerowi prezent z okazji jego święta, z nudów, czy po prostu żeby pokazać, że go lubisz – nie wydawaj ani grosza (chyba, że kupujesz książkę napisaną przez blogera). Wystarczy klawiatura i chwila uwagi. Albo jedno kliknięcie kciuka podczas scrollowania ekranu.
Oczywiście, będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz ten tekst 😉
CzekoAda na gorąco:
FACEBOOK II INSTAGRAM II SNAPCHAT II TWITTER II YOUTUBE