Jeśli śledzicie blogosferę, na pewno Waszej uwadze nie umknęło to, że na blogach lifestylowych pojawia się ostatnio mnóstwo list rzeczy do zrobienia jesienią. No cóż, nie uda mi się tu popisać oryginalnością, wiele tego typu wpisów jest do siebie bardzo podobnych, a moje sposoby na jesień są utrzymane w podobnym klimacie. Mi zupełnie nie przeszkadza to, że pomysły na jesienne wieczory u wielu blogerek wyglądają tak samo, a punkty na ich listach różnią się jedynie kolejnością. Czytanie tego typu wpisów sprawia mi przyjemność i pozwala wczuć się w urok pory roku, która się dzisiaj rozpoczyna. Dlatego postanowiłam stworzyć kolejną listę rzeczy do zrobienia jesienią. A na końcu tekstu podlinkuję moje ulubione jesienne teksty innych blogerek.
LISTA RZECZY DO ZROBIENIA JESIENIĄ
poza pisaniem pracy licencjackiej, ogarnianiem domu i dwóch kierunków studiów
O zrealizowaniu kolejnych punktów będę informować na bieżąco na czekoadowym Instagramie i jeszcze bardziej czekoadowym fanpejdżu. Szukajcie hasztagu #jesiennaczekoada
JEDEN TYDZIEŃ = JEDEN JESIENNY PRZEPIS: Założenie jest proste – w każdy weekend wpadam do kuchni i wyczarowuję coś, co pięknie pachnie, jest słodkie i da się tym dokarmić cellulit. Zobaczymy, jak to będzie w praktyce… Póki co mam smaka na ciacho ze śliwkami, z jabłkami i z dynią. Poza pieczeniem, mam w planach przetestować przepisy z mojej jesiennej tablicy na pintereście.
KOLOROWAĆ MANDALE: O mandalach dla dorosłych usłyszałam całkiem niedawno, jako jeden ze sposobów zwalczania stresu. Moja mama wykorzystuje je w pracy z dziećmi. Znalazłam już w Internecie kilka ciekawych wzorów, muszę je wreszcie wydrukować i odkopać mój zestaw kredek. Wizja siedzenia nad kolorowanką przy relaksującej muzyce wydaje się być kusząca, zobaczymy, czy rzeczywiście taka aktywność przypadnie mi do gustu.
ZNALEŹĆ FAJNY PRZEPIS NA ROZGRZEWAJĄCĄ ZUPĘ: Muszę przyznać, że wychodzi mi całkiem niezły żurek i barszcz biały. Zupy z mrożonek też są ok, ale nie jest to szczyt moich kulinarnych ambicji. Teraz szukam przepisu na „konkretną” zupę na chłodniejsze dni. Taką, żeby przypasowała nawet facetowi, który twierdzi, że zupa to smakowa woda, którą nie da się najeść. Po prostu poszukuję dowodu na to, że się myli!
NADROBIĆ KSIĄŻKOWE ZALEGŁOŚCI: Jesień jest chyba najbardziej książkową porą roku. Klasyczny zestaw: kocyk + ciepły napój + książka sprawdza się także u CzekoAdy. Tej jesieni planuję nadrobić pozostałe części sagi „Północna Droga”, opowiadającej o życiu wikingów oraz choć jeden kryminał Jo Nesbo. Bo w końcu co to ma znaczyć, żeby studentka skandynawistyki nie przeczytała żadnego skandynawskiego kryminału?! Wstyd i hańba!
OBEJRZEĆ NOWY SERIAL: Do moich serialowych hitów należą „Wikingowie” i „Gra o tron”. Jeśli znasz jeszcze jakąś produkcję tego typu, koniecznie daj znać. W wolnej chwili muszę przeczesać internety w poszukiwaniu czegoś ciekawego.
PRZEJRZEĆ GAZETY: Nie mam zbyt wielu książek na koncie, za to czytam bardzo dużo artykułów internetowych i prasowych. Jako studentka dziennikarstwa, z żalem pozbywam się gazet. Niestety, z większością mojej kolekcji musiałam rozstać się podczas przeprowadzki, ale nadal mam w mieszkaniu półkę uginającą się pod stosem różnych tytułów. Nie wszystkie z nich są przeczytane przeze mnie od deski do deski, więc w wolnych chwilach będę przeglądać archiwalne numery i doczytywać pominięte artykuły. 
GRAĆ NA KOMPUTERZE Z CHŁOPAKIEM: Moje umiejętności jako gracza pozostawiają wiele do życzenia, ale to nie znaczy, że gry nie sprawiają mi frajdy! Wręcz przeciwnie, właśnie dlatego dałam się namówić chłopakowi na wspólne granie. A z racji tego, że wymieniłam mojego ledwo dyszącego notebooka na nowego lapka, mam o wiele większe możliwości. Gdybym miała wybierać, pewnie padłoby na którąś z części „Lego” lub ponownie na „Castle Crashers„, zobaczymy, co na to mój R. Jeśli znasz jakieś fajne gry, z którymi poradzi sobie nawet CzekoAda, koniecznie zostaw komentarz. 
SKOMPLETOWAĆ JESIENNĄ STYLIZACJĘ: Elementem tej stylizacji na sto procent będzie zamszowa, karmelowa narzutka z frędzlami, którą sobie sprawiłam, gdy poszłam kupić buty na wesele… Marzy mi się jeszcze gruby, ciepły szal – pełno teraz takich w sieciówkach, ale jakoś boli mnie to pięć dyszek. Nie mam jeszcze butów na jesień, brakuje mi w szafie takich przejściowych – mam balerinki i ocieplane botki. Przez ten brak zaliczyłam już pierwsze sezonowe przeziębienie, które złapałam, wracając w nocy do domu w balerinach. Dzięki wymianie barterowej w mojej szafie zagościły fajne spodnie w panterkę i wcale nie wyglądają kiczowato czy wyzywająco, chociaż właśnie z tym panterka mi się do tej pory kojarzyła. No i jeszcze marzy mi się brązowy kapelusz – zwieńczenie mojej jesiennej stylizacji. Gdy tylko uzbieram już wszystkie ciuszki, podfarbuję moje rude włosy i lecę na zdjęcia!
ZROBIĆ JESIENNĄ SESJĘ ZDJĘCIOWĄ: Najlepiej w ubraniach, o których pisałam wyżej! Marzą mi się zdjęcia w parku, w otoczeniu żółtych, pomarańczowych i czerwonych liści. Z podkreślonymi piegami na nosie, z zaróżowionymi policzkami i z rozpuszczonymi, miedzianymi włosami. Taki klimat sobie wymarzyłam. Nie jestem co prawda umówiona z żadnym profesjonalnym fotografem, ale mój R. zawsze świetnie sprawdza się w tej roli! Będziemy mieć dobry pretekst, żeby wyjść na długi spacer!
ZROBIĆ COŚ Z DYNI: Pierwszym wyzwaniem będzie przyniesienie jej do domu – na tym etapie liczę na silne ramiona mojego mężczyzny. Później może pobawimy się i powycinamy jakieś „przerażające” kształty? Nigdy wcześniej tego nie robiłam, zobaczymy czy nie zabraknie nam kreatywności. No i na koniec wypadałoby coś zrobić z zawartością. Może jakieś dobre ciacho? Dyniowe placuszki?
ZROBIĆ „ZDJĘCIA DO ZROBIENIA JESIENIĄ”: W tym roku chciałabym sprostać wyzwaniu Uli i odhaczyć wszystkie punkty na Liście zdjęć do zrobienia jesienią. Jeśli uda mi się to chociaż w połowie, na pewno pochwalę się efektami w osobnym wpisie. Póki co lecę wydrukować rozpiskę!
NADROBIĆ FILMOWE ZALEGŁOŚCI: Na co dzień oglądam bardzo mało filmów. Jeśli już spędzam czas przed ekranem, oglądam filmiki na youtube lub programy, które szczególnie przyciągną moją uwagę. Na filmy zawsze jakoś brakuje mi czasu albo zwyczajnie nie chce mi się rozkładać na długie godziny przed telewizorem. Jednak z racji tego, że na mojej liście filmów do obejrzenia niedługo zabraknie miejsca, tej jesieni planuję wykreślić z niej kilka pozycji.
ZALICZYĆ JAK NAJWIĘCEJ SPACERÓW: Takich, po których ma się różowy nos i pije rozgrzewającą herbatę. Takich, na których zbiera się liście, żołędzie i kasztany. Takich, podczas których trzyma się za ręce, przytula i zawija szalem, w ręku trzyma się parasol, a na nogach ma się parę kaloszy. Takich, z których ma się milion ładnych zdjęć. No, takich jesiennych!
ZASUSZYĆ LIŚCIE W KSIĄŻKACH: Ten punkt podpinam pod poprzedni. Z jesiennych spacerów przyniosę do domu najpiękniejsze liście, jakie znajdę i zasuszę je w mojej ulubionej książce – słowniku ortograficznym.
STWORZYĆ PLAYLISTĘ NA DŁUGIE WIECZORY: Co prawda, niedawno odkryłam Spotify i od tej pory wybieram ich playlisty, bo mam wrażenie że są stworzone na wszystkie możliwe okazje. Marzy mi się jednak moja własna, idealna dla mnie playlista z samymi muzycznymi smaczkami. Jeśli tylko powstanie, na pewno podzielę się z Wami linkiem!
MOJE ULUBIONE JESIENNE WPISY NA INNYCH BLOGACH
Jakie są twoje plany na jesień?
CzekoAda na gorąco: