Wyobraźcie sobie sytuację, w której ktoś mówi otyłej osobie, że ta wygląda okropnie, jest zbyt gruba i powinna schudnąć. Reakcja otoczenia jest oczywista: cham, prostak, wstyd, hańba, dno i kilometr mułu. Przecież to oczywiste, że takie docinki ranią, są zwyczajnie niekulturalne i prowadzą do obniżenia samooceny, szczególnie w młodym wieku. A otyłość niekoniecznie jest wynikiem prowadzenia złego trybu życia, obżarstwa i przekarmiania przez rodziców. Często jest spowodowana przez różne choroby. Fakt, wiele się słyszy o ostrej krytyce grubszych osób, jednak powszechnie uważa się, że takie zachowanie jest zupełnie niedozwolone, prawda?
NIE POWINNAŚ AKCEPTOWAĆ SIEBIE.

PRZECIEŻ JESTEŚ ZA CHUDA.
Zawsze byłam szczupła. Chociaż nie, szczupła jestem teraz – wcześniej byłam chuda. Szczególnie pod koniec podstawówki i w gimnazjum. Było to całkiem zabawne, bo potrafiłam zjeść w ciągu dnia śniadanie, drugie śniadanie, podwójny obiad, kolację, a w przerwach jeszcze masę słodyczy, owoców, przekąsek i kanapek na ciepło w szkolnym bufecie. Jadłam bardzo dużo, czego zupełnie nie było po mnie widać. Czułam się dobrze w swoim ciele. Przynajmniej przez większość czasu. Bo według mojego otoczenia coś było ze mną nie tak.
Milion razy słyszałam, że wyglądam jak szkielet. Przypominam anorektyczkę, wystają mi kości, połamię się na wietrze, wyglądam mizernie. Jestem za chuda. Powinnam przytyć. Przez wiele lat obcy ludzie wmawiali mi, że powinnam się zmienić.
CZEŚĆ. WYGLĄDASZ OKROPNIE.
Znam te teksty na pamięć. W większości te słowa wypowiadali ludzie, o których opinię nigdy nie pytałam. Najwyraźniej uważali, że powitanie „o rany, jakaś ty chuda” jest lepsze niż „cześć”. Czasami słyszałam też, że ktoś zazdrości mi figury, ale w większości słyszałam, że moja chudość to przesada. Na szczęście nigdy nie miałam obsesji na punkcie swojego wyglądu. Tego typu komentarze puszczałam mimo uszu. Teraz trochę żałuję, że byłam taka grzeczna, ale niech ten tekst będzie moją zemstą 😉
Wydaje mi się, że niektórym trudno wczuć się w sytuację nastolatki, której koleżanki zaczynają kupować biustonosze, bo ich ciała szybko się zmieniają, która powoli staje się kobietą, mimo że z zewnątrz zupełnie tego nie widać. Nadal nie rozumiem jednak, co mają na celu teksty w stylu „jesteś zbyt chuda”. Miałam pogratulować spostrzegawczości? Odpowiedzieć „a ty nie”? Dlaczego ktoś obcy przyznaje sobie prawo do mówienia mi, że powinnam się zmienić?
NIE MÓWIMY „GRUBAS”, ALE MOŻEMY POWIEDZIEĆ „SZKIELET”
Ten tekst zaczęłam od tego, jak postrzegamy krytykę osób otyłych. Dlaczego jest większe przyzwolenie na krytykowanie chudych osób? Bo docinki są zakamuflowane tak, żeby nie było widać, że to krytyka? Przecież wywołuje się dokładnie ten sam efekt. To tak samo grzeczne jak powiedzenie „Nie chcę cię urazić, ale jesteś debilem”. Zupełnie jakby komentarze w stylu „wyglądasz mizernie”, „powinnaś przytyć”, „jesteś za chuda” były całkiem w porządku. Szkoda, że wiele osób nie widzi nic niestosownego w wyrażaniu takich opinii albo zwyczajnie nie zastanawia się, co poczuje ta druga osoba.
Moja przypadłość minęła – nadal jem dużo (zwłaszcza czekolady…), ale muszę się trochę bardziej pomęczyć, żeby nie było tego widać 🙂 Tym tekstem chciałabym dać wam trochę do myślenia. Jest on dla mnie ważny, nie ukrywam, trochę się tu przed wami otworzyłam. Dajcie znać, jakie jest wasze zdanie!
Przeczytaj inne teksty z serii Gorzka CzekoAda
CzekoAda na gorąco: