Jednym z powodów, dla których nie przepadałam za jesienią, była kiepska pogoda za oknem. Polską, złotą jesień kocham, zachwycam się każdym pożółkłym liściem, lubię chodzić po dywanach, które pojawiają się na chodnikach pod koniec października, lubię spacerować po parku, wśród czerwieni i brązów. Jednak gdy pomyślę sobie o mglistych porankach, deszczowych popołudniach i zimnym wietrze przeszywającym na wylot, mam ochotę schować się pod koc. Na szczęście, z pomocą nadchodzą moi jesienni bohaterowie!

JESIENNI BOHATEROWIE CZEKOADY,

czyli trzy przedmioty, które ratują mnie w chłodne dni

KOCOSZALIK: Nawet nie wiecie, jaka jestem zadowolona z tego, że wreszcie w modzie jest coś, co jest piękne, kolorowe, miłe w dotyku i przede wszystkim ciepłe. Kocoszalik/szalikokoc zawiera w sobie wszystkie te zalety! Oczywiście to tylko moja robocza nazwa, ale nie wiem, jak inaczej mogłabym określić coś, czym mogę zawinąć się pod szyją, wychodząc na zewnątrz, okryć ramiona na wykładzie i przykryć siebie i mojego R. w pociągu z wyłączonym ogrzewaniem. Mój kocoszal pochodzi z sieciówki, jest ze mną od miesiąca i jestem niesamowicie zadowolona z tego zakupu. Toż to nie zakup, to inwestycja!
JESIENNE BUTY: Mam ogromny problem ze znalezieniem dobrych, wygodnych butów. Wspomniałam o tym w tekście Niezasadna reklamacja – zasadna reakcja. Dałam szansę sklepowi, który wcześniej obsmarowałam i tym razem trafiłam w dziesiątkę. Buty są ze mną od miesiąca, są bardzo wygodne i według mnie prezentują się świetnie! A co najważniejsze, świetnie dają sobie radę także w czasie deszczu i chłodnych wieczorów.
ZAKOLANÓWKI: Jesień to czas, w którym wracam do noszenia zakolanówek. Nie dość, że sprawiają, iż noszenie spódniczek i sukienek staje się realne, nawet w najchłodniejsze dni to jeszcze wyglądają rewelacyjnie i potrafią „zrobić” całą stylizację. Godzinami mogłabym oglądać zdjęcia dziewczyn w jesiennych stylizacjach z zakolanówkami na Pinterest. Sama czuję się w nich wygodnie i bardzo kobieco!

CzekoAda na gorąco:



document.write(”);