Zapraszam na kolejny odcinek serii Rozmówki damsko-męskie, w której przytaczam mądrości z rozmów między mną (A) a moim chłopakiem (R).

R: Przestań się już malować. Przecież idziemy tylko do sklepu.
A: A co jeśli spotkam tam miłość swojego życia?!

♂ ♥ ♀

Wychodząc na uczelnię, daję Rafałowi buziaka pomalowanymi ustami.

A: Ups. Teraz wyglądasz, jakby cię ktoś zbił.
R: Ty mnie zbiłaś. Z tropu.

♂ ♥ ♀

 

Siedzimy w pokoju przy otwartym oknie. Podmuch wiatru zrzucił z parapetu moje notatki ze studiów.

A: Ale zawiało nudą…

♂ ♥ ♀

Objadamy się, zapewne czymś przepysznym.

R: To nie fair! Ty możesz jeść, jeść i nic po tobie nie widać. Twój metabolizm ciągle walczy, mój już dawno przestał!

♂ ♥ ♀

A: Tamtędy chyba nie można przejść.
R: Można!
A: Skąd wiesz?
R: No… Przecież jak ja mówię, że można, to znaczy, że nie wiadomo czy można!

♂ ♥ ♀

Leniwie spacerujemy po Szczecinie…

A: Patrz, jak już się trawa zazieleniła!
R: A co się miała… zaczerwienić?!

♂ ♥ ♀

R: Podasz mi telefon?
A: Żartujesz chyba, przecież jest bliżej ciebie!
R: Ja ci tu czekoladę kupuję na Dzień Czekolady, a ty mi nawet telefonu nie możesz podać!
A: Bo jest Dzień Czekolady, a nie Dzień Podawania Telefonów!

♂ ♥ ♀
Jednym z naszych weekendowych rytuałów jest udział w bezpłatnych warsztatach, wykładach i innych wydarzeniach miejskich. Zawsze po takich imprezach jestem zainspirowana, zmotywowana, zainteresowana czymś nowym. Myślałam, że Rafał podziela moje odczucia, ale chyba jednak jemu chodzi o coś innego…

A: Idziemy w sobotę na warsztaty?
R: A będzie poczęstunek?

♂ ♥ ♀

Przed rejsem Rafała zrobiliśmy sobie „szaloną imprezkę” – kupiliśmy piwko, słodycze i odpaliliśmy karaoke z piosenkami Disney’a.

R: Otwieramy żelki?
A: A nie mówiłeś przed chwilą, że brzuch cię rozbolał z przejedzenia?
R: Ale z przejedzenia chipsow, a nie żelków!

♂ ♥ ♀
A: Kupiłam ci taki zimowy krem do rąk na statek.
R: Zimowy?
A: No… jakby ci się rejs przedłużył…