Centrum miasta. Zbliża się godzina siedemnasta trzydzieści. Jestem trochę zestresowana. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Stoję na skrzyżowaniu ruchliwych ulic. To dobre miejsce. Otacza mnie tłum, w którym czuję się bezpiecznie. Nikt nie zwraca na mnie uwagi, oprócz jednej kobiety. Odkąd wyłoniła się zza wysokiego budynku, zmierza w moim kierunku. Zauważyłam, że zerka na mnie nerwowo, a gdy nasze spojrzenia się spotykają, odwraca wzrok. To musi być ona.

Kobieta podchodzi do mnie, mówi, że gdzieś się spieszy, że przeprasza. Podaje mi niewielkie zawiniątko, a ja wręczam jej pakunek, który przygotowałam dzień wcześniej. Paczka od zupełnie obcej osoby leży już na dnie mojej torby. Wszystko trwa jakieś trzydzieści sekund. Po chwili każda z nas idzie w swoją stronę. Mijam centrum handlowe, przechodzę przez park. Przyspieszam kroku, by zdążyć przejść na zielonym świetle. Korci mnie, żeby zajrzeć do torby. W myślach powtarzam sobie, że lepiej będzie, jeśli zrobię to w domu. Wreszcie zbliżam się do mojego bloku. Otwieram klatkę, wjeżdżam na górę. Winda wlecze się bardziej niż zwykle. Przekręcam klucz. Jestem w mieszkaniu. W pośpiechu szarpię zamek błyskawiczny, otwieram torbę. Wyciągam paczkę i zaglądam do środka. BOMBA! Sukienka, którą dostałam od pani Małgorzaty wygląda jeszcze lepiej niż na zdjęciu!

Dwa dni wcześniej przeglądałam nowości na Szczecińskim Centrum Wymiany Dóbr i Usług. Właśnie tam zobaczyłam ładną sukienkę w moim rozmiarze. Pani Małgosia dodała jej zdjęcie do swojego albumu, ponieważ ubranie od dawna zalegało w jej szafie. Wysłałam do niej wiadomość prywatną, w ciągu piętnastu minut było postanowione, że spotkamy się w piątek o siedemnastej. Pani Małgosia w zamian za sukienkę wzięła ode mnie książkę, którą przeczytałam dawno temu.

Szczecińskie centrum czego?

Szczecińskie Centrum Bezgotówkowej Wymiany Dóbr i Usług to nazwa grupy funkcjonującej na portalu Facebook, do której może dołączyć każdy mieszkaniec Szczecina i okolic. Działalność w grupie polega na założeniu albumu ze zdjęciami przedmiotów, których chcemy pozbyć się z domu. Następnie, z albumów innych osób wybieramy rzeczy, którymi jesteśmy zainteresowani i umawiamy się z właścicielami na wymianę na terenie miasta.

SCBWDiU to grupa barterowa. Wpisy sugerujące sprzedaż lub chęć zakupu są natychmiast kasowane, a osoby, które je umieszczają są karane usunięciem z grupy. Paulina Sołtowska, która przez długi czas była administratorką grupy, jasno wyraża swoją opinię na temat jej funkcjonowania:

– Bezgotówkowa wymiana, zwana również barterem, jest starą formą handlu i o wiele ciekawszą i bardziej sprawiedliwą niż późniejsze formy narzucone przez pieniądze i tych, którzy te pieniądze posiadają. Aktualnie idea barteru jest tutaj trochę rozmyta, bo ludzie widzą w tym handel, a nie równowagę w wymianie.

– Barter to zanikająca forma handlu bez udziału pieniądza, dzięki której zbędną rzecz możemy wymienić na usługę nauki szycia, lekcję korepetycji lub masę innych ciekawych rzeczy. Gdzie indziej będziemy mieć taką okazję? Mimo wszystko, można znaleźć tu mnóstwo osób, które szukają zarobku. Zaczynając od zawyżania wartości wystawianych przedmiotów, na zakamuflowanej sprzedaży kończąc. Admini reagują i tłumaczą zasady panujące na grupie. – pisze Dec Daria, administratorka – Do momentu osiągnięcia 3000 osób, grupa była otwarta. To znaczy, że każdy mógł dołączyć i od razu zamieścić ogłoszenie, wrzucić link do Allegro.pl czy zareklamować swoją stronę. Teraz administrator musi zatwierdzić każdą wysłaną prośbę o przyjęcie. Mimo to spam i ogłoszenia niezwiązane z tematyką barteru to nasza zmora, dlatego przed dodaniem nowych członków do grupy staramy się w miarę możliwości sprawdzać wiarygodność użytkowników.

Początki bywają… zaskakujące

Dzięki portalom społecznościowym możemy w ciągu kilku chwil dotrzeć do konkretnej osoby. Przekonałam się o tym, odnajdując panią Małgorzatę Goliszeską – założycielkę Szczecińskiego Centrum Bezgotówkowej Wymiany Dóbr i Usług.

– Grupę założyłam spontanicznie. Napisałam na Facebook’u, że potrzebuję telefonu i odezwało się do mnie wielu znajomych. Stwierdziłam wtedy, że Facebook jest idealnym narzędziem do wymiany i przepływu rzeczy, których nie potrzebujemy, dla tych, którzy ich potrzebują. Pod wpływem impulsu założyłam wtedy grupę i zaprosiłam do niej wszystkich znajomych ze Szczecina. W ciągu kilku dni grupa bardzo się rozrosła. Po miesiącu doszłam do wniosku że nie mam czasu jej prowadzić i że sama nie dam rady. Prowadzenie grupy przejęły inne dziewczyny, na czele z Pauliną Sołtowską. Znałam je wtedy tylko z Internetu, ale potem poznałyśmy się osobiście.

Paulina – PAO „przejęła” grupę, gdy ta liczyła sobie 800 osób. Stworzyła zasady, na których opiera się funkcjonowanie społeczności, zwerbowała administratorki, rozdzieliła zadania. Jak sama twierdzi, „sama administracja grupy, to jak pół etatu”. Ola Konieczka opisuje PAO jako bardzo barwną i niezwykłą postać. Od pani Oli dowiaduję się także, iż początkowo ideą grupy było skupienie wokół niej ludzi z pasją i chęcią dzielenia się umiejętnościami i czasem. Nikt nie przewidział tego, że grupa tak się rozrośnie.

– W tamtym momencie grupa przechodziła istną rewolucję – tworzenie regulaminu, zasady dodawania zdjęć. Ledwo zdołałyśmy naprowadzić grupę na właściwy tor i ani się obejrzałyśmy, a z 3000 zrobiło się 8000 członków. Z biegiem czasu poszerzyliśmy grono adminów, podzieliliśmy między siebie różne funkcje i zrobiło się spokojniej. Wcześniej zdarzało się, że nie wyrabiałyśmy się z robotą. Aktualnie wystarczy godzina dziennie, czasem nawet mniej. Każdego dnia są dodawani nowi członkowie w liczbie od 10 do 40 osób. Odkąd dokonaliśmy podziału i każdy admin ma swoją funkcję, mogę spać spokojnie – pisze Dec Daria i wysyła mi uśmiechniętą emotikonkę.

– Ta grupa to coś niesamowitego i zawsze będę to podkreślać. To także ogromna praca wielu z nas i to warto odnotować, bo ogarnąć to wszystko to nie lada wyzwanie – pisze pani Ola

Kto tu rządzi?

Porządku na grupie strzegą administratorki. Dziewczyny zajmują się wszelkimi odstępstwami od regulaminu, pomagają przy trudnościach, upominają użytkowników i walczą z osobami, które uparcie szukają zarobku.

– Mamy listę pozytywną, negatywną, opluwajkę, cukierniczkę, FAQ, regulamin… Niestety, większość ludzi, dołączając do grupy, nie czyta regulaminu ani przypiętego postu (co jest bardzo uciążliwe). Chcą coś sprzedać, liczą zyski, a zupełnie nie trzyma się to definicji barteru. Grupa została założona po to, żeby oddać za darmo lub wymienić coś, co ”dla ciebie jest śmieciem dla kogoś innego przedmiotem, którego długo szukał” a nie po to, żeby zarobić na swoich rzeczach.
JESTEM W GRUPIE, CO DALEJ?
Zdjęcia przedmiotów oraz informacje o oferowanych usługach należy umieszczać w albumach. Szczegółowe informacje dotyczące dodawania opisów znajdują się w regulaminie, do którego dostęp mają wszyscy użytkownicy grupy. Została tam wyszczególniona lista przedmiotów, których nie wolno oferować. Są to, między innymi, lekarstwa wymagające przepisu lekarza, broń i amunicja, a także żywe zwierzęta. Co ciekawe, na liście nie pojawiła się wzmianka o cudzych mężach, dzieciach czy sąsiadach. Nie zdobyłam jednak informacji, czy takie wymiany miały miejsce. Korzystanie z grupy oznacza akceptację regulaminu. Niestosowanie się do jego zapisów grozi kolejno: upomnieniem, usuwaniem postów oraz usunięciem z grupy.
W zakładce „pliki” znajduje się także FAQ (ang. Frequently Asked Questions) – zbiór najczęściej zadawanych pytań oraz odpowiedzi na nie. Są tutaj informacje dotyczące zakładania albumu, poruszania się po grupie, korzystania z wyszukiwarki, dodawania zdjęć, przeglądania albumów innych osób. Administratorki dokładają wszelkich starań, by użytkownicy nie czuli się zagubieni.
Centrum wymiany oferuje także możliwość zamieszczania ogłoszeń. Wystarczy dodać post informujący o tym, czego aktualnie poszukujemy, a informacja wyświetli się wszystkim użytkownikom. Grupa liczy sobie ponad 11 000 członków, więc istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że ktoś odpowie na ogłoszenie.
– Przed chwilą odpowiedziałam na ogłoszenie, gdzie dziewczyna napisała, że chce się zamienić za fajną książkę. Spojrzałam na swoją półkę i pomyślałam, której książki bym chciała się pozbyć. W tej chwili umawiam się z tą dziewczyną na wymianę. – pisze Йолянта Рудзка
– Od czasu do czasu, jak czegoś bardzo potrzebuję to wiem, że wystarczy rzucić hasło. Mam prawie 100% pewności, że odezwie się ktoś, kto ma to, czego poszukuję – to wiadomość od pani Oli.
Kolejnym ułatwieniem w odnajdywaniu przedmiotów i usług, które nas interesują jest wyszukiwarka. Wystarczy wstukać na klawiaturze hasło, które nas interesuje, a na ekranie pojawią się wszystkie posty, w których ktoś użył danego słowa. W ten sposób odnajdywanie konkretnych rzeczy zajmuje dosłownie kilka chwil.
GDZIE CI MĘŻCZYŹNI?
Tutaj wyszukiwarka nam nie pomoże. Społeczeństwo szczecińskiej wymiany tworzy niewielka grupa mężczyzn, jednak panowie nie udzielają się tak często, jak przedstawicielki płci pięknej. Przeglądając albumy, o wiele częściej natkniemy się na sukienki i tusze do rzęs niż wiertarki i gadżety.
JAK WYGLĄDA WYMIANA?
Wiele pań zdecydowało się podzielić ze mną swoimi doświadczeniami.
– Moja pierwsza wymiana odbyła się po kilku dniach od dołączenia do grupy – z dziewczyną o nicku ”Pani Misiowa”. Bardzo spodobała mi się u niej spódniczka a ona za nią chciała krem do rąk. Byłyśmy umówione pod Galaxy, więc byłam tam wcześniej, kupiłam krem i czekałam bardzo zdenerwowana, bo to moje pierwsze spotkanie z nieznajomym. Misiowa była punktualnie, wszystko poszło ”jak po maśle” i stwierdziłam, że zawsze już tak będzie. Niestety, nie wszystkie wymiany były tak udane… Ze wszystkich wymian (a było ich ponad 100) około 20 wspominam źle – dziewczyny się spóźniały, nie odbierały telefonu i nie odpisywały na wiadomości. – wspomina Kasia Ochenkowska
– Na grupie jestem od ponad roku. Z dziewczynami spotykam się średnio dwa razy w tygodniu, zazwyczaj w centrum. Wszystkie terminy wymian zapisuję w kalendarzu albo w tabelce w Excelu. – pisze Karina Kostrzewska
– Poznałam parę fajnych osób, a rzeczy od nich były naprawdę w porządku. Z jedną dziewczyną mam kontakt do dziś i spotykamy się nie tylko na wymiany. – dodaje Beata Gusiew
– Na początku strasznie się wciągnęłam w grupę i praktycznie od niej uzależniłam – odkryłam ją chwile po narodzinach synka. Zyskałam wiele fajnych ubrań, praktycznie za darmo odświeżyłam swoją szafę. Z „normalnych” ciuchowych zakupów praktycznie już zrezygnowałam. Szkoda mi wydawać pieniądze i zagracać sobie szafę, kiedy mogę jakąś nienoszoną już przeze mnie rzecz wymienić na coś innego. No i dochodzi tutaj taki element „polowania” na rzeczy – satysfakcja z nowego ubranka jest sto razy większa niż w przypadku pójścia do sklepu i kupienia czegoś z wieszaka. – pisze pani Paulina – Problem z wymianą miałam tylko raz. Okazało się, że w początkowym ferworze wystawiania wszystkiego, co mi wpadło w ręce z szafy, nie zauważyłam, że jakaś bluzeczka miała plamy. Przeprosiłam, chciałam się „odmienić”, jednak do tej pory dziewczyna się nie odezwała.
– Najbardziej jestem zadowolona z zegarka na rękę. Nie jest on wartościowy, ale moim zdaniem jest śliczny. Na wymiany umawiam się w miejscach publicznych, w centrum. Na wymianach spędzam dużo czasu. Raz dziennie przewijam sobie na szybko grupę, aby spojrzeć, czy pojawiło się coś, czego poszukuję. – pisze Йолянта Рудзка.
Dopytuję także o ideę barteru. Czy to, że niektórzy kupują coś w zamian za dany przedmiot, jest zgodne z zasadami?
– Myślę, że to zaprzeczenie barteru. Jeśli aby coś dostać z naszej grupy, muszę iść do sklepu i coś kupić, to zachodzi transakcja gotówkowa, tyko nie pomiędzy barterowcami.
LEKCJA TANGA ZA KOREPETYCJE Z MATEMATYKI?
– Wymieniamy nie tylko przedmioty, ale również usługi. Rzekłabym nawet, iż te usługi są ważniejsze. Z ciekawszych opcji jakie dostrzegłam, są tutaj oferty np. nauki tanga argentyńskiego lub lekcji angielskiego w zamian za poszukiwaną książkę, korepetycje z matematyki w zamian za dobrą kawę czy słodkości, wykonanie biżuterii na zamówienie w zamian za sesję fotograficzną rękodzieła, wykonanie stojaka na pędzle w zamian za kilka ciuchów, lekcje angielskiego za przechowanie motoru. Takich ofert jest tutaj trochę, ale giną w potoku wymian materialnych – pisze Paulina (PAO)
– Moje ogłoszenie dotyczące korepetycji z matematyki cieszy się sporym zainteresowaniem. Wiele osób wysłało zapytanie o warunki. Są osoby, z którymi jestem już „dogadana”, a później nie przychodzą albo przekładają kilkakrotnie terminy i ostatecznie rezygnują. Jest jednak duże grono osób, które korzysta z korepetycji. Część umawia się przed ważnymi sprawdzianami, część przychodzi systematycznie. W zamian najczęściej wybieram sobie jakieś rzeczy z albumów. Miałam też kilka razy tak, że osoby nie miały nic ciekawego do zaoferowania a bardzo im zależało, więc korepetycje były za zwyczajne „dziękuję”. Pracuję w placówce oświatowej, jednak nie uczę matematyki. Matematyka to moje hobby, a pomoc w jej zrozumieniu sprawia mi wielką frajdę. – opowiada pani Agnieszka Tucholska
– Nikt jeszcze nie pisał do mnie w sprawie korepetycji z języka rosyjskiego. W Szczecinie jest to mało popularny język. Widziałam na grupie jedno ogłoszenie, gdzie dziewczyna proponowała lekcje szycia za lekcje języka rosyjskiego, niestety mało jestem zainteresowana tego typu wymianą – pisze Йолянта Рудзка.
Pani Paulina wspomina, że początkowo nie myślała o tym, żeby oferować sesje zdjęciowe za barter.
– To dosyć droga i czasochłonna sprawa, koszt takiej sesji mieści się w granicach 150 – 200 zł. Dlatego nie traktuję tego jako jakąś bazę wymian, tylko alternatywę – jeśli bardzo mi się coś podoba u kogoś, a ta osoba nic u mnie nie znajdzie – mogę zaoferować sesję. Pierwsze zdjęcia zrobiłam dziewczynie za kilka par butów. Uratowała mnie wtedy, bo parę miesięcy wcześniej się przeprowadzaliśmy (akurat była zima) i jak zrobiło się cieplej, to wyszło na jaw, że przy przeprowadzce przepadł mi worek z letnimi butami. Miałam wtedy jedną parę dziurawych trampków i zimowe buty. Następne zdjęcia robiłam znajomemu, który też jest w grupie, w zamian za kilkanaście świetnych koszulek z fajnymi nadrukami dla mojego chłopaka. Potem miałam jeszcze trzy czy cztery takie barterowe sesje.
Aktualnie pani Paulina poszukuje młodych mam i ich pociech do realizacji swojego projektu.
– Chcę przygotować studyjne portfolio ze zdjęciami noworodków i z racji tego, kilka świeżo upieczonych mam dostanie ode mnie ładne, studyjne zdjęcia w zamian, za zgodę na umieszczenie tych zdjęć na stronie.
– Jeśli chodzi o moje ogłoszenie dotyczące pichcenia, najczęściej piekę babeczki i ciasta. Osoby, które zdecydowały się raz mi zaufać, co jakiś czas piszą ponowie. Mąkę, olej itp. zazwyczaj miewam w domu. Mam również głowę pełną pomysłów! Jedna z pań podsuwa mi też swoje pomysły, pytając, czy spróbuję je zrealizować. – pisze pani Aguska Wykpisz
– Była dziewczyna, której dwukrotnie robiłam manicure hybrydowy za sukienkę i za coś jeszcze, ale nie pamiętam, co to było. Są też panie, którym będę robić manicure za rzeczy użytku domowego. Klientki przyjmuję u siebie w domu. Dzięki wymianie korzystałam też z usługi rzęs 1:1 za buty z mojego albumu. – wspomina Klaudejszyn Nowak
WPADNIJ NA WARSZTATY BARTEROWE!
Pani Ola pisze, że grupa odmieniła jej życie:
– Dla mnie najważniejsza jest i będzie idea tego, co się dzieje wokoło grupy. Zrodziły się warsztaty barterowe, spotkania, podczas których nawiązałam przyjaźnie, nauczyłam się mnóstwo nowych rzeczy i zaczęłam kreatywnie spędzać czas. Dzięki warsztatom mogę zaprezentować swoje umiejętności. W tym roku odkryłam np. szycie na maszynie i zaczynam zagłębiać się w świat zabawek szytych ręcznie.
– Na grupie jest sporo fajnych i kreatywnych osób i w rozmowie z Patrycją Jaszczak wyszło, że fajnie by było zrobić coś takiego. Wiec zrobiłam. Udział w warsztatach był wolny, a warunki proste: dostarczenie czegoś potrzebnego do warsztatów, aktywny udział, dobry humor i chęć współtworzenia następnych spotkań. – pisze organizatorka warsztatów, Paulina Sołtowska.
Osoby, biorące udział w warsztatach tworzą społeczność „Kingowo”. Nazwa wzięła się od ulicy św. Kingi, przy której odbywają się spotkania.
– Mamy własną grupę na Facebooku. To tutaj zamieszczamy informacje o kolejnych warsztatach i dzielimy się zdjęciami i wrażeniami. – chwali pani Ola
Szczecińskie Centrum Bezgotówkowej Wymiany Dóbr i Usług to nie tylko facebookowa grupa. To społeczność, licząca ponad 11 000 ludzi – kreatywnych, uzdolnionych i pomysłowych. To, czy tego typu inicjatywy społeczne są potrzebne, pozostawiam do przemyślenia wszystkim czytelnikom.
Na koniec podzielę się swoją małą tajemnicą: w gromadzeniu materiałów do reportażu, pomógł mi dyktafon, który otrzymałam podczas jednej z wymian!
Czy w Waszych miastach funkcjonują podobne grupy? 
 

CzekoAda na gorąco:

FACEBOOK II INSTAGRAM II SNAPCHAT II TWITTER II YOUTUBE