chmiuro

 

Mam problem. Uwielbiam swoją pracę. Bardzo lubię pisanie i prowadzenie komunikacji w mediach społecznościowych. Sprawia mi to ogromną frajdę, co jest niesamowicie… niebezpieczne! Nie potrafię wyczuć granicy między pracą a czasem wolnym i chyba nie umiem bezczynnie odpoczywać. Gdy tylko mam chwilę na relaks, wyciągam aparat i dokumentuję ten niespotykany moment, żeby… mieć zdjęcia do tekstu! Chwilę później w głowie pojawia mi się pomysł na to, do jakiego artykułu wykorzystam to zdjęcie, a dziesięć minut później zaczynam pisać.

TYPOWY DZIEŃ KOGOŚ, KTO LUBI SWOJĄ PRACĘ

niech będzie, że tym kimś jest CzekoAda

Wstaję o 7:00. Godzinę później zaczynam pracę. Chyba, że pracuję zdalnie – wtedy śpię prawie godzinę dłużej. O 16:00 wychodzę z „redakcji” (piszę w cudzysłowie, bo jestem redakcją jednoosobową…), lecimy z R. po zakupy, wracamy do domu, robimy te wszystkie nudne, domowe rzeczy i siadam do komputera. Zabieram się za pracę numer dwa, a w przerwach… pracuję nad blogiem. Drugą pracę kończę zwykle koło 23:00, a później udzielam się w grupach dotyczących promocji bloga. Czyli znów pracuję! Nagle patrzę na zegarek i okazuje się, że jest 1:30. Kładę się spać o 2:00 i z poczuciem irytacji zerkam na półkę z książkami, które już dawno chciałam przeczytać i myślę o ostatnim sezonie Wikingów, który tak bardzo chcę obejrzeć. Dodatkowo mam poczucie, że przez cały dzień nie pracowałam, bo zupełnie nie czuję, że to wynika z moich obowiązków. Przecież to sama przyjemność!
I tak mi płynie to moje życie zawodowe. Z jednej strony wiem, że ciągle tworzę, rozwijam się, szlifuję warsztat. Ale jednocześnie cierpię na wieczny niedoczas. Zwykle w weekendy odrywałam się całkowicie od komputera i poświęcałam czas na fajne aktywności z serii Pomysł na weekend. Odkąd studiuję zaocznie na kursie Social Media, trochę tych weekendów mi ubyło i brakuje mi czasu na „potygodniowy” reset. Ale nie piszę tego wszystkiego po to, by sobie pomarudzić! Podjęłam już działania ku temu, by zacząć pracować bardziej świadomie i lepiej zarządzać czasem pracy. Zauważyłam, że bez dobrej organizacji czasu wszystko mi się sypie i nie mam kontroli nad swoimi zadaniami. Gdy nie mam planu, działam bardzo chaotycznie. Gdy złapie mnie wena, mogę siedzieć przyklejona do klawiatury przez kilka godzin, aż wreszcie orientuję się, że wypadałoby czasem coś zjeść. A z racji tego, że zależy mi ostatnio na zdrowym, świadomym odżywianiu (pisałam o tym w styczniowym wpisie z serii Kawałek CzekoAdy), nie chcę, by takie sytuacje się powtarzały.

Zarządzanie czasem w fajnej pracy

Jeśli chodzi o czas pracy, która jest moim stałym źródłem zarobku, mam mniejszy problem z zarządzaniem zadaniami. Wiem, że na obowiązki mam do dyspozycji 8 godzin dziennie w pierwszej pracy i 1-2 godziny w drugiej. Mam tu już wypracowane w miarę regularne pory publikowania treści, przygotowywania grafik i pisania tekstów. Największy problem mam z organizacją czasu w blogowaniu. Ostatnio udaje mi się publikować w miarę regularnie i bardzo cieszy mnie wzrost liczby odbiorców. Wiem jednak, że potrzebny mi plan, który wybiega w przyszłość dalej niż o tydzień w przód. Wiem to od jakichś dwóch lat, a dopiero teraz zaczęłam to wreszcie wcielać w życie.

Uwielbiam planować. Najchętniej kupiłabym wszystkie plannery i notesy, jakie istnieją na świecie. Kocham testować narzędzia ułatwiające życie i eksperymentować w różnych sposobach prowadzenia kalendarza. Mój notes pęka w szwach (dosłownie!) od ilości kolorowych karteczek i broszur, które znajdują się w środku. O narzędziach i aplikacjach, które testowałam, mogłabym napisać książkę. Albo chociaż wpis na bloga! Jeśli jesteś zainteresowany/zainteresowana, chętnie go zaplanuję 😉 Obecnie testuję portal, który łączy w sobie wiele cech, pożądanych przeze mnie w narzędziach, pomagających zarządzać zadaniami. A z racji tego, że ty także możesz skorzystać z bezpłatnej wersji próbnej, opowiem trochę, o co chodzi.

#chmiuro_dla_blogera

Chmiuro.pl to narzędzie, które sprawdzi się u influencerów i osób prowadzących jednoosobową działalność. Wykorzystuję jego funkcje do planowania postów, ułatwiania CRM i sprawnej komunikacji z czytelnikami. Chcę być z wami w ciągłym kontakcie, a dzięki zaplanowanym działaniom w mediach społecznościowych jest to dla mnie o wiele łatwiejsze. W Chmiuro stworzyłam listę postów blogowych, które planuję napisać w najbliższym czasie. Każdy punkt mogę rozdzielić na zadania – w przypadku wpisów blogowych są to poszczególne etapy tworzenia, takie jak robienie zdjęć, tworzenie szkiców, redagowanie tekstu i ewentualna akceptacja klienta, jeśli jest to artykuł sponsorowany. Jak już wspominałam, poza aplikacjami i narzędziami internetowymi do planowania, uwielbiam papierowe plannery i bardzo cieszy mnie to, że Chmiuro oferuje możliwość wydrukowania listy zadań w przyjemnej dla oka szacie graficznej. Brakuje mi tu jedynie aplikacji na telefon, która synchronizowałaby się z moim kontem na stronie. Jeśli blogujesz lub prowadzisz działalność, w której niezbędne jest odpowiednie zarządzanie czasem i zadaniami, przetestuj Chmiuro za darmoDaj znać, jak wykorzystujesz tego typu narzędzia!
 
Wiem, że nie powinnam narzekać na to, że mam fajną pracę, bo wiele osób marzy o takiej sytuacji. To nawet nie o to chodzi. Muszę po prostu nauczyć się wyznaczać sobie granice i dać odpocząć mojemu laptopowi dłużej niż 5 godzin (gdy śpię). Nie zamierzam jednak tracić zapału do działania. To nie pracoholizm. To pasja!
O tym, jak to się wszystko zaczęło, przeczytasz w tekście My 7 first jobs, czyli siedem prac CzekoAdy!

CzekoAda na gorąco:

FACEBOOK II INSTAGRAM II SNAPCHAT II TWITTER II YOUTUBE

  • Nie znałam Chmiuro, muszę się temu przyjrzeć 🙂

    • Bardzo fajne do tworzenia list zadań 🙂

      • Wcześniej korzystałam z todoist, które też polecam

        • Ooo słyszałam o todolist, ale jeszcze nie korzystałam. Przetestuję, dzięki! 🙂

  • Mam podobnie z tym zacieraniem granicy między pracą a przyjemnością. Ostatnio łapię się na tym, że mógłbym spędzać całe dnie na kontakcie z moimi czytelnikami w mediach społecznościowych. To jest źródło satysfakcji. Ale jest tak dlatego, że kocham ludzi. Bez tego praca blogera nie ma sensu, bo prędzej czy później się wypalisz. Jeśli kochasz, to automatycznie chce Ci się to robić.

    • Dokładnie! 🙂

      • P.S. Kojarzę Ciebie i Twojego bloga z ostatniej edycji Łódź Bloguje. 😉 Jeśli będziesz w tym roku, to jest szansa, że się zobaczymy 🙂

  • Suuuuper! 🙂 Miło czytać o osobach, które są prawdziwymi pasjonatami swojej pracy! 🙂 Jest takie powiedzenie: Rób to, co kochasz, a nigdy nie będziesz w pracy. W tym przypadku jest to w pełni adekwatne! Trzymaj tak dalej! Ps. Jak znalazłaś pracę, którą kochasz? 🙂 Po czym poznałaś, że to jest „TO”? 🙂

    • Dziękuję za miłe słowa! Na studiach dziennikarskich wolny czas poświęcałam na praktyki, od kilku lat prowadzę bloga i profile w mediach społecznościowych, wybrałam studia podyplomowe z social media i rozwijałam się w tym kierunku. Moja przyjaciółka poleciła mnie w firmie i teraz rozwijam się jeszcze szybciej, robiąc to, co kocham 🙂

  • „Gdy złapie mnie wena, mogę siedzieć przyklejona do klawiatury przez kilka godzin, aż wreszcie orientuję się, że wypadałoby czasem coś zjeść.” – Cała ja! Śniadania w dni robocze jadam zwykle przy kompie 🙂 🙂 I nigdy się nie nauczę inaczej! 🙂 i puenta mi się podoba, bo jest boska i życiowa „To nie pracoholizm. To pasja!”

    • Ja też mam pełno okruchów na klawiaturze! 😉

  • Rozumiem to Twoje „życie na niedoczasie”. Sama mam z tym problem. Ostatnio mam więcej czasy na pisanie bloga, ale zaraz wrócę do pracowego trybu i będę mogła przybić Ci piątkę. Planować zupełnie nie umiem i chyba będę się tego musiała w końcu nauczyć 😉

    • Gdy mam takie zmiennie okresy to trudno mi zaplanować teksty na czas, w którym wiem, że będę bardziej zapracowana. Kiedy coś napiszę od razu chcę to opublikować! 🙂

      • Mam dokładnie ten sam problem! Ani jednego zaczętego pliku, za to jak coś napiszę, od razu publikacja 😉

  • Pingback: Podsumowanie lutego, czyli Kawałek CzekoAdy()

  • Pingback: My first 7 jobs: Czyli czym się zajmuję? Jakie mam doświadczenie zawodowe?()

  • Dskonale Cię rozumiem… dołóż do tego jeszcze dwójkę małych dzieci i książkoholizm – czytanie i pisanie powieści; doba jest szczególnie zbyt krótka dla ludzi posiadających pasję – bo robimy to, co lubimy i w czym się czasem zatracamy.