my 7 first jobs
My first 7 jobs to akcja, która od pewnego czasu krąży po blogosferze. Postanowiłam wziąć w niej udział i podzielić się z tobą moją ścieżką zawodową. Czytanie historii innych blogerów bardzo mnie zaciekawiło. Fajnie jest widzieć, jakie doświadczenia pomogły innym w zdobyciu obecnej pracy, szczególnie jeśli poznaje się historię osoby z tej samej branży. Na mnie zadziałało to motywująco i bardzo się ucieszę, jeśli mój tekst zadziała na ciebie w ten sam sposób.

My first 7 jobs: moje doświadczenie zawodowe

Adrianna Fliszewska na Linkedin

1. Kelnerka

Doskonale pamiętam dzień, w którym poszłam z przyjaciółką do naszej pierwszej pracy. Miałyśmy pewnie jakieś szesnaście lat i pękałyśmy z dumy, że takie jesteśmy dorosłe i odpowiedzialne. Pracowałyśmy na kilku chrzcinach i weselach. Ta praca nauczyła mnie przede wszystkim dużego szacunku dla osób, obsługujących tego typu imprezy. Po jednym dniu pracy byłam naprawdę wykończona! Szczególnie lataniem od rana do nocy i komentarzami podpitych przedstawicieli płci męskiej.

2. Ratownik WOPR

Bardzo miło wspominam ten okres w moim życiu. Od zawsze byłam związana ze sportami wodnymi. Przez kilka lat trenowałam pływanie i jeździłam na obozy windsurfingowe. To było oczywiste, że w końcu zrobię kurs ratownika. Młodszym ratownikiem WOPR zostałam jeszcze w gimnazjum. Wskakiwanie do jeziora w pierwszy weekend maja, gdy temperatura wody przekraczała ledwo czternaście stopni, pływanie w linii prostej dwadzieścia pięć metrów pod wodą w mętnej wodzie i wynurzanie się tuż przy wyznaczonym celu czy spędzenie czterdziestu pięciu minut w wodzie w grubych ubraniach jest czymś, co potrafi ukształtować charakter gimnazjalistki! Gdy tylko odpracowałam społecznie określoną liczbę godzin i zrobiłam patent motorowodny, zrobiłam kolejny kurs, dający mi uprawnienia ratownika wodnego i jeszcze kolejny – KPP (Kwalifikowana Pierwsza Pomoc). Przez kilka lat sezonowej pracy udało mi się zarobić tyle, że odzyskałam kwotę, którą wydałam na te wszystkie kursy (a raczej wtedy wydali rodzice, bo podczas tego mojego kelnerowania raczej tyle nie zarobiłam) i może jeszcze coś tam zostało. Ale doświadczenia, jakie zyskałam są bezcenne. Pracowałam na plaży publicznej nad morzem, gdzie brałam udział w akcji ratunkowej. Miałam wtedy szesnaście lat i po raz pierwszy opuściłam dom na tak długi czas. Byłam już wtedy z moim R. i zdecydowaliśmy się na wspólny wyjazd do pracy na miesiąc. To była szkoła życia, która na długo pozostanie nam w pamięci. Jako ratownik pracowałam także nad zalewem miejskim, na basenie, a także na obozie dla tzw. „trudnej” młodzieży, co rzeczywiście było dość trudnym zadaniem. Chociaż równie trudno pracowało mi się z dorosłymi, którzy byli w stanie zrobić wszystko, żeby tylko wypić piwo przed wejściem do wody. Z perspektywy czasu widzę, jak wiele nauczyły mnie te wszystkie doświadczenia. No i przy okazji, dodatkowym plusem jest to, że nigdy nie narzekałam na swoją sylwetkę.

3. Hostessa

Podczas studiów dorabiałam sobie jako hostessa w centrach handlowych i przy różnego rodzaju akcjach promocyjnych. Wcale nie było tak lekko, jak to sobie wcześniej wyobrażałam, ale poza pojedynczymi przypadkami raczej miło wspominam to zajęcie.

4. Modelka

Wszystko zaczęło się od konkursu na Facebooku! O tym, że jestem konkursomaniaczką wspominałam już w tekstach Konkursy – czy warto brać w nich udział? i Poradnik konkursowicza. Tym razem trzeba było wysłać zdjęcie, na którym dobrze widoczne były włosy. Przesłałam fotografię, którą kilka tygodni wcześniej zrobiła mi przyjaciółka. Z racji tego, że biorę udział w wielu konkursach, zapomniałam o zgłoszeniu i pewien czas później zaskoczyła mnie wiadomość o zaproszeniu na casting do Warszawy. Potraktowałam to jako okazję do zwiedzenia stolicy i odpoczynku między egzaminami – pierwszy casting odbył się między jednym a drugim tygodniem, w których zdawałam maturę! Okazało się, że przeszłam do kolejnego etapu – próbnej sesji zdjęciowej, w której wzięły udział dwadzieścia cztery dziewczyny. Ostatecznie znalazłam się w finałowej szóstce i wzięłam udział w kampanii L’oreal Casting Creme Gloss 2013! To osiągnięcie dało mi wiele nowych możliwości, z których wielokrotnie skorzystałam. Tutaj znajdziesz moje portfolio.

5. Dziennikarka

Doświadczenie w tym zawodzie zaczęłam zdobywać już podczas studiów dziennikarskich. Na pierwszym roku odbyłam staż w szczecińskim oddziale jednego z programów informacyjnych i w lokalnej prasie informacyjnej. Przez dwa lata tworzyłam studenckie radio, w którym razem z przyjaciółką prowadziłyśmy audycję kulinarną „Dźwięki Smaku”. Te doświadczenia bardzo pomogły mi później w zdobyciu pracy.

6. Redaktor

Jeszcze przed rozpoczęciem studiów, byłam stażystką w redakcji portalu dla studentów, dla którego pisałam teksty skierowane do kobiet. Poza tym od kilku lat nieustannie pracuję nad rozwojem bloga, więc ciągle rozwijam swój warsztat. Na ostatnim roku studiów odbyłam staż w redakcji lokalnego portalu, gdzie następnie zostałam zatrudniona. Z portalem współpracuję do tej pory, jednak moim głównym zajęciem jest teraz redagowanie bloga ślubnego i prowadzeniem komunikacji w mediach społecznościowych, jednak o tym napiszę niżej. Uwielbiam tworzyć artykuły o wszystkim, co interesuje przyszłe panny młode i mam z tego ogromną frajdę.

7. Social media manager

Pod koniec studiów dziennikarskich postanowiłam sprecyzować swoje zainteresowania zawodowe. Zawsze bardzo interesowały mnie media społecznościowe, a zdobywaną wiedzę w tym zakresie wykorzystywałam, eksperymentując przy promocji bloga. Wcześniej nie myślałam jednak o tym, by zajmować się zawodowo marketingiem internetowym. Wszystko, czego do tej pory się nauczyłam, wyczytałam w artykułach blogowych, na specjalistycznych forach i grupach. Dopiero niedawno postanowiłam usystematyzować swoją wiedzę i rozpoczęłam studia podyplomowe na kierunku Social media i grafika komputerowa na ZPSB. Poza tym nadal bardzo dużo czytam na ten temat i zainwestowałam w kilka nowości książkowych, które traktuję jako podręczniki. Obecnie zajmuję się prowadzeniem fanpage’y portali, które redaguję. Jeden z nich ma w tej chwili 139 000 fanów, więc mam doskonały materiał do przekładania teorii na praktykę!

Moje życie nie mieści się w CV – Loesje

Jedną z reakcji na moje CV było „Ile ona ma lat?! Z sześćdziesiąt?”. I wcale nie chodziło tu o załączone o zdjęcie, lecz o opis doświadczenia. Nie lubię marnować czasu i bardzo dołuje mnie poczucie tego, że stoję w miejscu, więc każdego dnia staram się robić coś, co mnie rozwija. Uwielbiam swoją pracę i cieszę się, że mogę zarabiać na czymś, co kocham. Na blogu opublikowałam niedawno tekst Lubisz swoją pracę? Sprawdź, jak sobie z tym radzić! Jeśli masz podobny „problem” koniecznie daj mi znać!

Podziel się swoim „My first 7 jobs”!

CzekoAda na gorąco:

FACEBOOK II INSTAGRAM II SNAPCHAT II TWITTER II YOUTUBE

68 thoughts on “My first 7 jobs, czyli siedem prac CzekoAdy”

  1. moje zdanie w tej materii jest identyczne. Warto cały czas się rozwijać, próbować różnych rzeczy, bo wszystko czegoś nas uczy. Nigdy nie wiadomo, czym życie nas zaskoczy i jakie umiejętności będą nam potrzebne. Moje doświadczenie zawodowe również jest tak bogate :p trudno mi wszystko zmieścić w CV 😛

      1. zaczęłam podobnie jak Ty- jako kelnerka 😉 później trochę jako Lider sprzedaży w Avon. I pół roku za granicą, gdzie pracowałam jako quality checker w kilku firmach, w tym Apple 😉 przedstawiciel handlowy, pracownik biurowy, sekretarka, obsługa prawna, a aktualnie prowadzę własną działalność 😀 międzyczasie, podczas studiów i szkoły średniej- wolontariat, gdzie zajmowałam się organizacją zajęć dla dzieci w szpitalach, zbiórkami pieniędzy dla potrzebujących i zajęciami z młodzieżą 😉 ot, taka jestem, ze wszędzie mnie pełno 😀

  2. Podzielam pogląd o nieustającym rozwoju. Każde nowe doświadczenie coś wnosi do nadzego życia. Rutyna zabija ducha. Warto próbować i szukać własnej drogi.

  3. Ja mam trochę więcej, zapraszam na wpis w kat.jobcoaching. Cudownie czytać że już inaczej podchodzi się do zmiany zawodu niż kiedyś.

  4. A u mnie 7 by się nie zebrało, aczkolwiek rozumiem ludzi, którzy co i rusz potrzebują nowych bodźców. Ale fajnie, jak widać, że się rozwijasz. Trzymam kciuki za dalszą część! 🙂

    —–

    leonbiern.com

  5. Bardzo ciekawe doświadczenie, takie różnorodne 🙂 Moim zdaniem każdy powinien spróbować pracy „z ludźmi”, typu np. kelner, recepcjonistka, obsługa call center. Wtedy ludzie nauczyliby się szacunku do osoby po drugiej stronie. Pozdrawiam!

  6. Można powiedzieć, że nie próżnowałaś:) Na pewno nabyłaś też dużo życiowego doświadczenia bo naprawdę różnorodne te zawody:)

    1. Dzięki! 🙂 Póki co czytam książki Tomka Tomczyka – „Blog”, „Bloger i social media” oraz „Social media start” – to z tych typowo o blogach i mediach społecznościowych. Poza tym na półce czeka „Zostań freelancerem” Agnieszki Skupieńskiej, „Narzędzia Google dla e-commerce” i „WordPress: od instalacji do rozbudowanego serwisu www” 🙂

  7. Też staram się każdego dnia robić uczyć się nowych rzeczy, ale czasami, kiedy jest ich za dużo – pękam. To dlatego mocno zweryfikowałam swoje plany na bieżący rok i oddycham z ulgą 🙂 Mocno myślę też o studiach podyplomowych, ale nie są one moim must have na dzień dzisiejszy. Chociaż, nie powiem Social Media kuszą 🙂

  8. Żałuję, że nie mam takiego doświadczenia… Też myślałam o pracy jako social media manager, choć obawiam się, czy umiałabym sobie poradzić w razie jakiegoś kryzysu 🙂 Widziałam w komentarzach, z czego się uczysz – Książki Tomczyka znam, Agnieszki Skupieńskiej jeszcze nie czytałam, ale właśnie dziś opublikowałam wywiad z nią na swoim blogu 🙂

    1. Super! Już do Ciebie lecę! 🙂 Póki co większych kryzysów na profilach nie miałam, ale śledzę w sieci na bieżąco wszystkie przykłady, które mogłyby się kiedyś przydać 😉

  9. Z ciekawością obserwuję wpisy tego typu, fajnie, że robiłaś tyle rzeczy, bo to w gruncie jest cholernie wzbogacające nasze doświadczenia. Moja ścieżka zawodowa jest nudnawa, bo oprócz opiekunki na obozach i instruktorki tańca (oraz miesięcznego pobytu za ladą robiąc kanapki) pracuję w jednym zawodzie (choć bardzo szerokim i w każdej pracy robię zupełnie inne rzeczy) 😛

  10. Widzę, że mamy sporo wspólnego – również byłam kelnerką i hostessą, skończyłam studia dziennikarskie i działam w social media. Przy czym aktualnie bardziej skupiam się na podróżach 🙂 Fajna ta zabawa z „my first 7 jobs”, może też wezmę w niej udział!

  11. No powiem, ze imponujący i stopniowy progres. Mnie przyszło realizować się w zawodzie, ale realizuję go w rozmaitych odsłonach. Muszę na spokojnie usiąść i sprawdzić czy wyjdę ponad te 7 kroków rozwojowych…

  12. Całkiem spore doświadczenie, gratuluję:) Czasem na rozmowie rekrutacyjnej mogą się zdarzyć pytania o to, czy nie było tak, że w żadnej pracy Ci się nie podobało, dlatego takie zmiany;) Ale dzisiaj już inaczej się na to patrzy, mamy czasy wielkiej eksploracji doświadczeń, siedzenie w jednym zakładzie pracy przez 40 lat odeszło do lamusa;) Pozdrawiam!

  13. Też kilka razy zmieniałam swój zawód, ale teraz robię to co kocham, codziennie się rozwijam i nie stoje w miejscu – to prawdziwe szczęście i sukces. Tym wpisem, dałaś mi kopa motywacyjnego, by robic jeszcze więcej i nie marnowac czasu na zastój!

  14. hmmm a tu mi zabiłaś klina. Nigdy tak nie liczyłam moich zawodów. niech pomyślę: rozdawaczka ulotek(na studiach) baby sitter (studia), korektor, redaktor tekstów, psycholog, pracownik biurowy, trener umiejetności miękkich – wyszło 7. no proszę 😀 a nawet się nie spodziewałam 🙂

  15. Powiem że naprawdę piękny rozwój zawodowy. Szczególnie imponuje mi przeskok na pozycje 5 i dalej. Ale z drugiej strony początkowe prace – jak najbardziej w porządku, wszędzie da się radę jeżeli się chce.

    1. Cieszę się, że miałam okazję zajmować się wszystkimi wymienionymi zajęciami, ale chyba teraz w końcu czuję się na swoim miejscu – w pracy kreatywnej, w której mam dużą swobodę, a jednocześnie wiele ciekawych wyzwań, związanych z moimi zainteresowaniami 🙂

  16. Super. Ja swoją pierwszą poważną pracę rozpoczęłam na studiach. Od tam tej pory zmieniałam pracę kilka razy. Gratuluję i podziwiam za ratownika… Ja umiem pływać jako tako. Jeśli nie ma większych fal i mam świadomość, że w każdej chwili mogę się czegoś przytrzymać to się nie topię ;p Inaczej, ogarnia mnie panika. Gdyby ktoś mnie wyrzucił na środku morza, pewnie utopiłabym się od samego panikowania. Naprawdę podziwiam:)

    1. Od dziecka bardzo swobodnie czułam się w wodzie, a po kursach czuję się naprawdę dobrze przygotowana do pracy, ale mimo wszystko – woda to żywioł i w niektórych sytuacjach naprawdę nie ma z nią żartów! Dziękuję 🙂

  17. Moja ścieżka kariery jest zupełnie mniej oczywista, bo zaczęło się od kelnera, przez recepcjonistkę, a na materiałoznawcy kończąc 😉
    Ale fakt, że każda praca uczy nas czegoś nowego, a nabyte doświadczenie przydaje się na ścieżce zawodowej 🙂

    1. Dokładnie! 🙂 I czasami niektóre umiejętności i doświadczenia z innych prac przydają się później w najbardziej zaskakujących momentach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *