See Bloggers
fot. Piotr Żagiell Photography

Nie wiem, iloma tabliczkami czekolady musiałabym Wam wynagrodzić tak długą nieobecność na blogu. Tak naprawdę sama nie rozumiem, jak mogłam na tak długo opuścić moje czekoladowe królestwo. Bardzo przepraszam i spieszę z wyjaśnieniami.

Do tej pory nie wróciłam z See Bloggers

Na szczęście mam niepodważalne dowody na to, że ostatnio sporo się u mnie działo. Odkąd mój R. wszedł na statek, niemal codziennie nagrywam vlogi na naszym kanale Mniejsze od trzech. Czerwiec był chyba najtrudniejszym miesiącem w moim życiu. Straciłam dwie bardzo bliskie osoby i opuściłam Szczecin, miasto pachnące czekoladą i pięknymi wspomnieniami studenckich lat. W tym trudnym czasie zdarzył się też jeden z najszczęśliwszych dni mojego życia. 26 czerwca, w ostatnią noc w naszym szczecińskim mieszkaniu, powiedziałam „TAK”, a na moim palcu pojawił się pierścionek od mężczyzny mojego życia. Niestety, ten sam mężczyzna zniknął trzy dni później i do tej pory go nie zobaczyłam. Widzimy się pod koniec września, kiedy Rafał zejdzie ze statku.

Większą część lipca spędziłam w rodzinnym mieście. Po tym wszystkim, co się stało, potrzebowałam wytchnienia i chwil spokoju wśród bliskich. Jednocześnie myślałam już o znalezieniu mieszkania w Gdańsku. Mieliśmy to zrobić jeszcze przed rejsem, ale wtedy zupełnie nie mieliśmy do tego głowy. Rafał wraca dopiero pod koniec września, a ja nie chciałam w tym czasie stać w miejscu i bardzo chciałam już zacząć życie w nowym miejscu. Wyjazd do Gdyni na See Bloggers postanowiłam wykorzystać także na szukanie mieszkania w Trójmieście. Myślałam, że „zaklepię” nam jakieś mieszkanko i wprowadzę się za jakiś czas, ale wyszło na to, że jak pojechałam z jedną walizką, tak już zostałam.

Zobacz inne vlogi

Jakbym miała za mało przygód, tego samego dnia, w którym wynajęłam nam mieszkanie, straciłam pracę. Zupełnie się tego nie spodziewałam, bo nie zrobiłam nic złego i wcześniej ustalałam, że będę mogła pracować zdalnie z innego miasta. W tamtej chwili rzeczywiście nie było mi do śmiechu, ale teraz, kiedy mam już nową pracę na dużo lepszych warunkach, siedzę na kanapie w naszym ślicznym mieszkanku nad morzem i czekam na mojego… narzeczonego, czuję dumę, wewnętrzny spokój i ekscytację – nie mogę się już doczekać, aż będziemy razem budować swój nowy dom. Być może szukałam wymówek, ale chyba właśnie takiego spokoju potrzebowałam, by móc znów tutaj pisać. Mam teraz trochę inne spojrzenie na bloga, ale także na życie. Codzienność CzekoAdy zawsze była słodka, ale ostatnie miesiące przekonały mnie o tym, że nawet tabliczka ulubionego przysmaku nie pomoże w niektórych sytuacjach. Czasami naprawdę trzeba zawalczyć o swoje, myśleć pozytywnie, ale przede wszystkim – działać! A na See Bloggers było super, jak zawsze!

CzekoAda na gorąco:

FACEBOOK II INSTAGRAM II SNAPCHAT II TWITTER II YOUTUBE