blogowanie a vlogowanie

Gdy dzielisz się swoim życiem w sieci, łatwo możesz wykreować dowolny obraz siebie samego. Zwykle pokazujesz skrawki życia, pozowanie, korzystnie wykadrowane zdjęcia, snapy z nałożonymi filtrami, przemyślenia, wzbogacone o kolorowe emotki. Nawet jeśli nie jest to celowy zabieg, osoby, które widzą treści, które publikujesz w sieci, budują sobie na ich podstawie zdanie o tobie. Chyba, że dobrze znacie się w rzeczywistości.

Codzienność blogerek i vlogerek

Szczególnie widać to w przypadku twórców internetowych. Znasz imię kota swojej ulubionej blogerki i wieczorną rutynę pięciu youtuberek. Znasz je lepiej niż koleżanki z pracy czy szkoły. Ale czy w sieci jesteśmy tacy sami jak w rzeczywistości? Jestem ciekawa, jak postrzegasz mnie jako odbiorca moich treści. Nigdy nikogo nie udawałam, wręcz nie umiałabym zachowywać się inaczej tylko po to, żeby się komuś przypodobać. Mimo to mam wrażenie, że blog nie odzwierciedla w pełni tego, jaka jestem.

Dzielę się z tobą moimi doświadczeniami, przemyśleniami, sposobem patrzenia na świat, ale mój blog nie jest typowym pamiętnikiem, w którym opisuję każdy dzień. Piszę, gdy mam coś do powiedzenia, ale zanim stworzę cały artykuł muszę pozbierać myśli i kilka razy zastanowić się nad sensem całego tekstu. Mam wrażenie, że przez o pozbawiłam go spontaniczności, emocji i chaosu, czyli… cząstki siebie. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku vlogów. Razem z moim R. zdecydowaliśmy się dzielić naszym życiem na kanale Mniejsze od trzech. Nagrywamy praktycznie codziennie, więc wszystkie filmy składają się na jedną, długą historię. W przypadku bloga są to jedynie fragmenty.

Rzeczywistość czy inspiracja?

Lubię podziwiać piękne kadry, ale o ile w przypadku Instagrama czy bloga zmysł estetyczny jest dość istotny, do tego stopnia, że czasami chcę się czymś podzielić, ale stwierdziłam, że nie mam wystarczająco ładnego zdjęcia, o tyle w przypadku vlogów nie zwracam uwagi na to aż tak dużej uwagi, zarówno jako twórca, jak i odbiorca. Z jednej strony pokazywanie na vlogach swojej codzienności motywuje mnie do utrzymywania porządku, podawania ładnie jedzenia i dbania o swój „domowy” wygląd, ale „wypuszczam do domu” swoich widzów, nawet gdy mam mały bałagan. Raczej nie sprzątam całego mieszkania na błysk, żeby powiedzieć coś do kamery.

Mam wrażenie, że przez to vlogi mają przewagę nad treściami blogowymi, bo łatwiej utożsamić się z kimś, kto pokazuje, że życie jest fajne, wesołe, ładne, ale nie zawsze idealne, niż z kimś, kto sprawia wrażenie, że perfekcję ma opanowaną… do perfekcji. Tego typu treści są piękne i wspaniałe jako inspiracje, ale trudno się z nimi utożsamić. Często wręcz wywołują frustrację i negatywne emocje.

Na blogu zwykle jestem wesoła i „czekoadowa”, ale w życiu zdarzają się sytuacje, które są sprawdzianami dla mojego pozytywnego myślenia. Szczególnie ten rok jest dla mnie wyjątkowo trudny. Dzieje się mnóstwo naprawdę świetnych rzeczy, ale miałam też niedawno bardzo przykre przeżycia. Gdy pisałam o tym na blogu, używałam metafor lub podawałam „suche” fakty. Zupełnie inaczej opowiadałam o tym przed kamerą. Mimika twarzy, ton głosu, gesty… Niby opowiadałam o tym samym, ale filmem mogłam przekazać o wiele więcej.

Uwielbiam tworzyć teksty, do tego stopnia, że czasami łatwiej jest mi coś napisać niż powiedzieć, ale forma, jaką narzucają mi teksty obdziera mnie z jednej cechy – chaosu, który towarzyszy mi na co dzień. Może to dlatego najlepiej czyta się teksty napisane pod wpływem, impulsu? Jakiś czas temu, wspólnie z moją blogową grupą wsparcia, wymyśliłyśmy wyzwanie #post15minut i były to teksty, które cieszyły się sporą popularnością na naszych blogach. Może to właśnie tego brakuje w blogosferze? Luzu, spontaniczności, naturalności?

Blogowanie a vlogowanie: zaangażowanie odbiorców

Ostatnio na blogu pojawia się więcej luźnych przemyśleń i widzę, że docierają one do wielu osób, ale nie wywołują zbyt wielu reakcji. Na kanale jest odwrotnie – mamy stały kontakt z naszymi widzami, głównie przez wiadomości prywatne, a to dla mnie znak, że przez vlogi poznajecie nas jako… ludzi, osoby z którymi można pogadać, popisać, spotkać się przy kawie. Zauważam o wiele większe zaangażowanie odbiorców na kanale niż na blogu. Swoją drogą, jestem ciekawa, czy odbiorcy bloga i kanału to te same osoby czy też znacie nas tylko z bloga lub tylko z kanału.

Ten tekst powstał głównie przez czystą ciekawość autorki. Podzieliłam się z tobą swoimi przemyśleniami dotyczącymi pokazywania codzienności w sieci, ale bardzo chciałabym poznać osoby, które dobrze znają tę moją codzienność! Poznałam już trochę bliżej widzów naszego kanału, a jestem bardzo ciekawa, kto odwiedza mojego bloga. Myślę nad stworzeniem facebookowej grupy, w której moglibyśmy rozmawiać przy czekoladzie, tak jak rozmawiamy z widzami Mniejsze od trzech na grupie Sercownicy.

Gdzie zauważasz większe zaangażowanie odbiorców – na blogach czy Youtube? A może media społecznościowe przenikają się na tyle, że po prostu znacie daną osobę i śledzicie ją na Instagramie lub Facebooku? Jak to u Ciebie wygląda? Zostaw swój komentarz!

CzekoAda na gorąco:

FACEBOOK II INSTAGRAM II SNAPCHAT II TWITTER II YOUTUBE

  • ha nie dla mnie :DDDDD

  • nie chcem, ale muszem 😛

  • uroda, piękny wygląd… warszawa podejmuje wyzwanie

  • zawsze za mało motywacji.. :< może kiedyś, w końcu!

    http://biaalytrampek.blogspot.com/

  • Nie wiedziałam, że masz kanał na YT 🙂 Muszę zajrzeć 😉

  • Anna Karo

    oczywiscie ze w sieci pokazujemy o wiele wiecej i fajniejszych rzeczy. Patrzac na instagram wszystkim wiedzie sie cudownie, pija wina i chodza po knajpach. W realu tak to nie wygląda

    • Chociaż z drugiej strony to właśnie motywacja do robienia fajnych rzeczy 🙂

  • Natalia K.

    Wstydzę się pokazywać siebie w sieci. Mam przed tym opory. Jeżeli już to robię, staram się, aby było to ładne, estetyczne i pasowało do jakiejś tam mojej filozofii życiowej.

    • Czyli nikogo nie udajesz – jesteś z natury estetką, więc pewnie treści, które publikujesz są piękne, ale jednocześnie naturalne 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Do vlogowania jakoś nie mogę się przekonać. Mam wrażenie, że nie wypadam zbyt dobrze przed kamerą.

    • Mi też trochę czasu zajęło się oswajanie się z kamerą, początki bywają trudne 🙂

  • U mnie to się zmienia – aktualnie częściej zaglądam na Youtube niż na blogi, ale różnie bywa 🙂