praca

Niech pani stąd jak najszybciej ucieka. Tu pani kariery nie zrobi – powiedział facet, który wiedział o mnie wszystko, gdy tylko zobaczył mnie między regałami w sklepie, w firmowym stroju. I nawet nie chodziło o to, że zrobiłam coś nie tak, tylko po prostu, z góry potraktował moje stanowisko jako pozbawione ambicji i perspektyw rozwoju. I może miał trochę racji, ale chyba nie pomyślał, że to człowiek miewa ambicje, a nie jego stanowisko. Wielu ludzi uważa pracę jako jeden ze stałych elementów życia i trudno się z tym nie zgodzić, ale dla każdego może to oznaczać coś innego.

Dla mnie praca to tylko zajęcie, będące źródłem zarobku. Chcę utrzymywać się sama i móc pozwolić sobie na fajne życie. Dlatego chcę pracować za korzystne warunki. A korzystne warunki to dla mnie nie tylko określona suma comiesięcznego przelewu, ale też atmosfera, higiena pracy, przestrzeń do rozwoju i poczucie, że po prostu lubię to robić. My first 7 jobs, czyli moje 7 pierwszych prac to mieszanka wybuchowa i choć były to różne stanowiska, wszystkie miały wspólną cechę – naprawdę je lubiłam!

Wiem, że w kwestii pracy jestem „wygodnicka”, ale skoro praca zajmuje tak dużą część życia, nie pozwolę sobie na to, by ten czas zmarnować na narzekanie, nudę i stagnację. Nie widzę w tym nic złego. Wręcz dziwi mnie to, jak można tkwić w tak paskudnym stanie. Są różne sytuacje, ale zwykle da się zmienić naprawdę dużo. Najczęstszą blokadą jest strach przed zmianą i wrażenie, że to, co znane i sprawdzone jest najlepsze, bo bezpieczne. Mnie też ten strach czasami paraliżuje, ale uwielbiam go pokonywać. To wręcz uzależniające!

Czym się zajmuję? Celowo nie piszę „kim jestem?”, bo odpowiedź powinna wtedy brzmieć: „jestem redaktorem, specjalistą ds. social media, copywriterem, blogerem, youtuberem, hostessą, promotorką, ratownikiem wodnym”, bo właśnie w tych dziedzinach pracowałam/pracuję. Jestem Adą. Zajmuję się tym, co lubię, oferuję swoje usługi w tym, w czym jestem dobra i nigdy nie dam się określić jednym słowem.

Najbliższa memu sercu jest praca kreatywna. Chcę tworzyć, najlepiej coś swojego. Założenie bloga i kanału na Youtube, gdzie razem z R. nagrywamy codzienne vlogi jako Mniejsze od trzech było świetną decyzją. To jest dla mnie praca idealna, ale w tym momencie nie jest moim źródłem utrzymania i nie mam pewności, że kiedykolwiek nim będzie, ale nawet sama świadomość, że sama stworzyłam sobie od podstaw miejsce, dzięki któremu mogę dorobić do wypłaty, daje mi niesamowitą satysfakcję, choć miałam z tego przyjemność także bez zarobku. Dzięki temu dotarło do mnie, że naprawdę można zarabiać na czymś, co się kocha i można bez obaw proponować swoje usługi innym. Postanowiłam więc nie marnować tej szansy i maksymalnie rozwijać to, nad czym chcę pracować, bo widzę w tym potencjał i możliwość spełnienia marzeń o pracy idealnej. Nie mam nic do stracenia, więc na co czekać? W przyszłości chciałabym połączyć to z własnym biznesem.

Pracownik nie jest winien swemu pracodawcy służalności i posłuszeństwa. Jest mu jedynie winien usługę, za którą otrzymuje zapłatę, będącą nie łaską, lecz zasłużonym wynagrodzeniem – Ludwig von Mises

Wróćmy więc do tego, co pisałam na początku. Co ja właściwie robię w tym sklepie i co to ma wspólnego z moimi wielkimi planami? Przez rok pracowałam na kreatywnym stanowisku i zdobywałam cenne doświadczenie, ale po pracy potrzebowałam odskoczni. Nie da się być kreatywnym przez cały dzień. Wszystkie pomysły i wenę twórczą wykorzystywałam w pracy dla kogoś. Teksty były podpisywane moim nazwiskiem, ale poza wynagrodzeniem, doświadczeniem i satysfakcją nie miałam z tego nic innego. Może to dużo, ale mam apetyt na więcej. A po pracy dla kogoś nie miałam siły na pracę dla siebie.

Znalazłam rozwiązanie, które na ten moment jest dla mnie idealne. Przez cztery dni w tygodniu pracuję przez sześć godzin jako promotorka, czyli taka hostessa po szkoleniach. Gdy są klienci dwoję się i troję, żeby wśród oferty moich marek znaleźli produkt dla siebie, a gdy mój dział świeci pustkami, knuję i kombinuję, jak rozkręcać swój „biznes”, robię jednoosobową burzę mózgu i zbieram pomysły na teksty blogowe, a także układam w głowie artykuły, które realizuję w ramach dodatkowych zleceń. Poza pracą hostessy, jestem też redaktorem portalu ślubnego.

Znalazłam pracę, która daje mi utrzymanie, dużo wolnego czasu, który wykorzystuję na dodatkowe zlecenia i rozwój tego, na czym mi zależy i nie wyczerpuję w niej wszelkich pokładów kreatywności, więc mogę wyżywać się twórczo na własne konto. Więc, proszę pana, właśnie dzięki takiej pracy zrobię karierę. A tak w ogóle, nie lubię, gdy ktoś wtyka nos w nie swoje sprawy.

Jakie jest twoje podejście do pracy? Na jakim etapie kariery zawodowej teraz jesteś?

CzekoAda na gorąco:

FACEBOOK II INSTAGRAM II SNAPCHAT II TWITTER II YOUTUBE

  • Ja dopiero co wróciłam z tripu Wrocław-Praga-Wiedeń a już planuje kolejny taki 😀

    • Super, zazdroszczę! 🙂

  • Cudownie! Uwielbiam takie wyjazdy, ma się po nich pozytywnej energii co nie miara 🙂

    • Dokładnie! Wróciłam naładowana i uśmiechnięta 😉

  • oj, przydałby mi się taki wypad. niestety nad morze mam daleko i o takim spontanicznym wyjeździe nie ma mowy, a takie są najlepsze! 🙂

    • W tym roku pierwszy raz miałam taką okazję, wcześniej mieszkałam w centrum Polski i taki wypad by mi nawet nie wpadł do głowy 🙂

  • ojj ja tez uwielbiam takie spontaniczne wypady! 🙂

    • To następnym razem jedziemy we dwie! 🙂

  • Pojedź do Międzyzdrojów zimą, a zobaczysz polskie Silent Hill!

    • Nigdy nie byłam zimą nad morzem, a po tym co napisałaś to się trochę boję :>

  • Polecam pieniny we wrześniu

    • Baaaardzo chętnie!

  • ja też próbuję walczyć z lenistwem, ale jakoś mi nie idzie 😉
    Super post 😉

  • Bardzo ciekawy wpis. :)))

    Pozdrawiam

    nutkaciszy.blogspot.com
    truskawkowa-fiesta.blogspot.com

  • Jesteś śliczna!

  • super są takie spontaniczne wyprawy 🙂 dla mnie wypad nad morze do dzisiaj jest czymś super, mimo, że Szczecin to moje miasto rodzinne i w każdej chwili mogłam sobie pojechać nad bałtyk.

  • To prawda! Jak zaczynam pisać na jeden temat to w głowie pojawiają mi się kolejne 🙂