kalendarz adwentowy

Uwielbiam święta, ale chyba nawet od Wigilii i tych kilku dni, w których trzeba się objadać pysznościami, wolę same przygotowania. Nic dziwnego, skoro już od początku grudnia każdy kolejny dzień rozpoczyna się zjedzeniem czekoladki. W świecie CzekoAdy nie obowiązuje kalendarz gregoriański ani juliański. Moim życiem w grudniu rządzi kalendarz adwentowy.

Trzy sposoby na kalendarz adwentowy

Są trzy metody obchodzenia się z kalendarzem adwentowym. Można spożywać go, jak Bóg nakazał, dzień po dniu, otwierając okienka według kolejności. Niektórzy jednak dopuszczają się profanacji i traktują kalendarz jak zwykłą bombonierkę. Jest też metoda „na leniucha”, która polega na tym, że właściciel kalendarza traci poczucie czasu i zapomina o otwieraniu okienek przez kilka dni z rzędu i później ma wielką radochę z nadrabiania zaległości. Każdy z nas zna te przypadki i potrafi je wskazać w swoim otoczeniu.

kalendarz adwentowy

Po jednej czekoladce

Ja jestem tym cierpliwcem, który dzień po dniu otwiera kolejne okienka. Tak, tacy ludzie też istnieją. I wcale nie mamy nadprogramowych kończyn i nie latamy na jednorożcach. Każdy dzień grudnia ma wiec w sobie magiczną chwilę szczęścia, pełną ekscytacji i ciekawości – co dziś będzie? Czekoladowa bombka? A może choinka? A, zapomniałam przypomnieć – mentalnie mam pięć lat. Kalendarz adwentowy to w grudniu mój codzienny rytuał.

Bez szacunku

Wyobraź więc sobie moją rozpacz, gdy siedem lat temu, w nasze pierwsze wspólne święta, Rafał pootwierał wszystkie okienka w MOIM kalendarzu, licząc na to, że wspólnie zjemy sobie wszystkie czekoladki. Tym samym wystawił nasz związek na próbę. Czy mogłabym żyć pod jednym dachem z kimś, kto zjada kalendarz adwentowy na raz? Oczywiście że nie! Wspomniałam jednak wszystkie zjedzone wspólnie czekolady i postanowiłam dać nam szansę. Rafał odkupił mi kalendarz, więc kilka lat później, gdy klęknął przede mną i zapytał, czy za niego wyjdę, mogłam ze spokojem powiedzieć „tak”. Daję więc szansę tym, dla których kalendarz adwentowy to zwykła bombonierka. W końcu święta to czas zrozumienia.

Nadrabianie zaległości

Trzecim typem jest mój brat. W dzieciństwie oboje mieliśmy adwentowe kalendarze, rok w rok. Nasi rodzice wychowali nas w miłości do czekolady. Oboje od zawsze lubiliśmy kalendarze, choć mój brat, jak to facet, raczej się do tego nie przyzna z dumą. Zawsze byłam tą wkurzającą młodszą siostrą, ale starałam się dbać o brata a szczególnie o to, by w jego organizmie był stały poziom czekolady, więc co kilka dni kontrolowałam jego kalendarz i informowałam o ilości niezjedzonych czekoladek. Radość z nadrabiania okienek z kilku dni zawładnęła CzekoBratem do tego stopnia, że celowo zwlekał jeszcze kilka dni, by móc pochłonąć czekoladki. Nie ukrywam, martwiłam się, ale najważniejsze, że z czasem nadrabiał poziom czekolady.

Niezależnie od tego, którym typem jesteś, życzę ci słodkiego czasu oczekiwania na święta i jeszcze słodszych Świąt Bożego Narodzenia! A jeśli jeszcze nie masz swojego kalendarza adwentowego, masz jeszcze chwilę na nadrobienie zaległości! Nie dajmy się zdoroślić!

Którym typem jesteś?

CzekoAda na gorąco:

FACEBOOK II INSTAGRAM II SNAPCHAT II TWITTER II YOUTUBE