codzienne przyjemności

Choć moja codzienna rutyna zmienia się średnio raz na pół roku, są w niej elementy, które pozostają niezmienne od wielu lat. To codzienne przyjemności, dzięki którym w całym tym szaleństwie udaje mi się znaleźć spokój i sprawiają, że czuję się szczęśliwa każdego dnia.

5 codziennych przyjemności

Poranek bez stresu

Już samo wstanie z łóżka, szczególnie, gdy budzik dzwoni o jakiejś nieludzkiej porze, jest stresem w czystej postaci. Dlatego wypracowałam sobie system, dzięki któremu rano mogę wstać pół godziny przed wyjściem z domu. Mój prosty lifehack na poranek bez stresu to zbawienna, drobna przyjemność, która wpływa na moje poranne samopoczucie.

Pyszna kawa

Nie tylko pozwala mi odzyskać energię, ale też świetnie smakuje. Najbardziej lubię mieloną, z niewielką ilością mleka, ale raz na jakiś czas, jak na blogerkę przystało, zamawiam latte i lansuję się z kubkiem na mieście. Przynajmniej tak to wygląda, bo w rzeczywistości oznacza to, że za bardzo wzięłam sobie własne rady do serca i przez ekstradrzemkę ominął mnie poranek bez stresu, więc nie zdążyłam zrobić sobie kawy w domu. To chyba jest tak, że od samego picia kawy jeszcze bardziej lubię po prostu cieszyć się chwilą, która temu towarzyszy. Uwielbiam pić ją kubka termicznego w drodze do pracy lub popijać nią kawałek ciasta, gdy odpoczywam w gronie bliskich.

Czekolada

Wiem, że ten punkt cię raczej nie zaskoczył. Dzień bez czekolady to dzień stracony. Mam to szczęście, że jem czekoladę i nie tyję, ale wiem, że nie ma to przełożenia na moje zdrowie. Dlatego stawiam na czekoladę dobrej jakości i na co dzień się nią nie obżeram, raczej smakuję. Oczywiście są dni, w których ta zasada nie obowiązuje, ale chyba każda kobieta przyzna mi tu rację.

Vlogowanie

Gdyby nie była to dla mnie czysta przyjemność, raczej nie zdecydowałabym się na rok codziennego vlogowania. Uwielbiam się tym zajmować i wkręciłam się w Youtube do tego stopnia, że gdy wyjdę z domu bez aparatu, czuję się nieswojo. A odkąd mamy nowy sprzęt do nagrywania, nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie korzystała z niego, gdy tylko mam okazję. Moim wieczornym rytuałem jest teraz montaż, który mnie relaksuje i sprawia mi ogromną frajdę, choć czasami zajmuje wiele godzin. To dobry trening cierpliwości. Jeśli ciekawią cię efekty naszego vlogowania, wpadnij na kanał Mniejsze od trzech.

Przytulanie

Doceniam podwójnie, odkąd Rafał zaczął pracować na statkach, co oznaczało dla nas kilkumiesięczne rozłąki, a także przez to, że mieszkamy z dala od rodziny i przyjaciół. Gdy tylko budzę się obok R., każdy dzień zaczynamy od przytulania po pierwszym budziku. Tulimy się też przed zaśnięciem, podczas wspólnego oglądania filmów, robienia kolacji, a także między wszelkimi możliwymi czynnościami, gdy tylko padnie hasło „chodź się przytul”. Przytulanie poprawia humor, zbliża i ładuje baterie!

Jakie są twoje codzienne przyjemności?

CzekoAda na gorąco:

FACEBOOK II INSTAGRAM II SNAPCHAT II TWITTER II YOUTUBE