Lubię nowe początki, a 1 stycznia 2018 roku nie mogłam się doczekać już od dawna. Poprzedni rok nie miał dla mnie litości i mocno zmienił moje postrzeganie świata. Próby charakteru, które mi podarował, traktuję teraz jako cenne lekcje, ale nadal bardzo przeżywam to, co się stało. Było też wiele pięknych chwil, ale niektórymi wydarzeniami nie mogłam cieszyć się w pełni, bo jeszcze bardziej uświadamiały mi moją stratę. Po tym roku czuję się… mądrzejsza, odważniejsza, pewniejsza siebie i tego co chcę robić. Może więc powinnam być wdzięczna za ten trudny czas? Podsumuję wszystko od początku.

Podsumowanie roku 2018

Skończyłam studia

W styczniu obroniłam pracę licencjacką i skończyłam dziennikarstwo. Wcześniej porzuciłam w połowie mój drugi kierunek i z perspektywy czasu tylko upewniłam się w tym, że była to dobra decyzja. Choć presja była spora, bo studiowałam skandynawistykę, bardzo przyszłościowy kierunek i wszystko szło mi całkiem nieźle, odważyłam się rzucić studia w momencie, gdy poczułam, że przestałam się rozwijać. Kiedy studiowałam dwa kierunki nauczyłam się świetnej organizacji, poszerzyłam wiedzę w różnych obszarach i opanowałam podstawy norweskiego. Nie żałuję czasu spędzonego na studiach, bo sama wyprowadzka z rodzinnego domu była ogromną lekcją samodzielności i „dorosłego życia”. Poza tym zyskałam przyjaciółkę od serca i pierwsze doświadczenia w dziennikarstwie. W tym roku skończyłam studia, ale nie przestałam się uczyć. Najbardziej cieszę się z tego, że zdecydowałam się na kurs na kierunku Social media.

Zmieniłam pracę

Polubiłam podejmowanie odważnych decyzji i wychodzenie ze strefy komfortu. Lubiłam swoją wygodną posadkę na etacie, pracę kreatywną w redakcji, gdzie sama zarządzałam swoimi obowiązkami i, mając pełne zaufanie ze strony szefa, sama odpowiadałam za treści, które pojawiały się na firmowym blogu i w mediach społecznościowych. Mimo to, gdy pojawiła się nowa możliwość rozwoju, w której dodatkowo, mogłam pracować zdalnie, odważyłam się na zmianę pracy. Początkowo byłam bardzo zadowolona z tej decyzji, ale sama dobrze wiedziałam, że dalszy rozwój w nowym miejscu nie będzie możliwy ze względu na wyprowadzkę ze Szczecina.

Zaczęłam vlogować

To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu, podobnie jak założenie bloga! Odkąd nagrywamy codzienne vlogi na Mniejsze od trzech, nauczyłam się nie tylko obsługi kamery, aparatu, nowego programu do montażu, ale też mnóstwa innych, wspaniałych rzeczy, które wykorzystuję w codziennym życiu. Stałam się bardziej pewna siebie, bardziej odporna na opinię innych, odważniejsza i bardziej zadowolona z siebie.

Wyprowadziłam się ze Szczecina

Czerwiec był najgorszym czasem w moim życiu. Wcześniej myślałam, że pożegnanie mojego studenckiego miasta, które pokochałam całym sercem, będzie niezwykle trudne, ale wtedy był to mój najmniejszy problem. Bardzo tęsknię za Szczecinem, ale postanowiliśmy szukać szczęścia w innym miejscu.

Straciłam dwie bliskie osoby

16 czerwca zmarł mój dziadek. Nigdy wcześniej nie przeżyłam straty bliskiej osoby i było mi niezwykle trudno. Musiałam jednak szybko wziąć się w garść, bo lada dzień Rafał wchodził na statek na trzy miesiące i kończyła nam się umowa najmu w mieszkaniu. Pogrzeb odbył się w weekend, w który mieliśmy znaleźć nowe mieszkanie w Gdańsku, więc musieliśmy szybko przewieźć rzeczy do rodzinnego miasta. Gdy zostaliśmy już tylko z dwiema walizkami i kluczami od mieszkania, dowiedziałam się o śmierci drugiego dziadka. Byłam w ogromnym szoku i nie wierzyłam w to, co się dzieje. Było to na dwa dni przed rejsem Rafała.

Zaręczyłam się

W ostatnią noc w naszym mieszkaniu w Szczecinie, tuż przed trzymiesięcznym rozstaniem, Rafał mi się oświadczył. Niespodziewana utrata dwóch bliskich osób nami wstrząsnęła. Uderzyło nas to, jak kruche jest życie i że naprawdę nie ma na co czekać. Podobno Rafał miał pierścionek od 8 miesięcy. Przez cały ten czas czekał na idealny moment. Okazało się, że idealne momenty nie nadchodzą. To my je tworzymy, nawet w najczarniejszych okolicznościach.

Przeprowadziłam się do Gdańska

W lipcu spędziłam trochę czasu z rodziną. Cieszę się, że mogłam być blisko po tym wszystkim, co się stało. Rafał był na statku do końca września, a ja miałam w tym czasie zadanie: znaleźć nam nowe mieszkanie i przejąć nasz wspólny kanał Mniejsze od trzech. Okazało się, że wynajęcie mieszkania w Trójmieście to nie taka prosta sprawa, ale udało się! Znalazłam nam idealne gniazdko!

Zwolnili mnie z pracy

Żeby nie było zbyt pięknie, jeszcze tego samego dnia zwolnili mnie z pracy! Niczym nie zawiniłam, nie chcę już tego roztrząsać, ale w tamtym momencie opadła mi kopara. Czekałam na informację, czy nasze wymarzone gniazdko jest gotowe do wynajęcia, pracowałam w kawiarni i otrzymałam telefon z informacją o zakończeniu współpracy. Gdy się rozłączyłam, trzasnęłam laptopem, zabrałam wszystkie rzeczy i poryczałam się w publicznej toalecie. Chwilę później zaczęłam się śmiać. Wyobraź sobie moją sytuację: byłam w obcym mieście, bez mieszkania, bez pracy i bez kontaktu z R. Zadzwoniłam do rodziców, którzy są najlepszymi motywatorami na świecie, a gdy tylko Rafał złapał zasięg na morzu, zaczął się śmiać razem ze mną. I wiedziałam, że będzie dobrze.

Odważyłam się żyć tak jak chcę

Rzuciłam studia, pracuję jako hostessa i redaktor portalu internetowego, bloguję i vloguję. Wiem, że z moim wykształceniem i doświadczeniem mogłabym piąć się po szczeblach kariery dziennikarskiej i grzać sobie miejsce na etacie w jakiejś fajnej redakcji lub firmie związanej ze Skandynawią. Miałam możliwość podjęcia stażu w dziale marketingowym w dwóch firmach, a ja… postanowiłam pracować na umowę zlecenie i rozwijać swoje pasje. Wiem, że przez to, jak żyję, nie mogę sobie pozwolić na zamieszkanie na swoim, ale nie chcemy wkopać się w kredyt hipoteczny, bo nie wiemy, dokąd poniesie nas życie. Rafał spędził rok na morzu i ten czas uświadomił nam, jak bardzo nie chcemy być już osobno. Dlatego teraz działamy wreszcie we dwoje i staramy się nie zwracać uwagi na to, co myśli reszta świata. Nie mam pojęcia, co będzie za rok, ale postanowiłam to dokumentować. W 2018 roku będziemy nagrywać codzienne vlogi i zobaczymy, jak to wpłynie na nasze życie. Póki co, jesteśmy bardzo szczęśliwi, a to jest najważniejsze.

Jak minął Ci 2017 rok?

CzekoAda na gorąco:

FACEBOOK II INSTAGRAM II SNAPCHAT II TWITTER II YOUTUBE

  • 😉

  • oj umilacze wieczorowi są jak najbardziej mile widziani:) dzięki za ciekawe miejsca:)

  • Zupa bananowa <3

  • Anonimowy

    Ja strasznie lubię robić zakupy na superkoszyku . Uzupełniam tam zawsze zapas kosmetyków i ceny też są w miarę ok 😛 BTW artykuł "Kupią sobie cycki" mnie rozłożył na łopatki 😀

  • Milena

    To rzeczywiście miałaś rok pełen trudnych wyzwań. Życzę by ten rok był lepszy i by Twoje plany przyniosły Tobie dobre owoce

    • Bardzo dziękuję! Wzajemnie, wszystkiego najlepszego w 2018 roku! <3

  • O rany, ale burzliwy rok! Przykro mi że dziadkowie zmarli (mój również) i ze straciłaś pracę, ale widzę, że spełniasz się teraz :). Gratuluję zaręczyn i mega że vlogujesz. A o czym jest Twój kanał? Oraz w jakim programie montujesz i co używasz do nagrywania? 🙂

    • Dziękuję! <3 Przykro mi z powodu Twojego dziadka, mam nadzieję, że poza tym wszystko dobrze! Na kanale pokazujemy po prostu to, co się u nas dzieje, dzielimy się takimi codziennymi przemyśleniami 🙂 Nagrywamy Canonem G7X, montujemy w Adobe Premiere 🙂

      • I zadowolona jesteś z tego aparatu?
        I robicie kawał dobrej roboty- bardzo przyjemnie się Was ogląda 🙂

        • Dzięki!!! <3 Aparat jest świetny, choć momentami mam wrażenie, że jest mądrzejszy ode mnie 😀

  • agnesssja

    Obejrzałam filmik i aż się wzruszyłam, łezka się mocno zakręciła <3 Wspaniale, gratulacje dużo szczęścia i miłości! <3
    agnesssja.blogspot.com

    • Baaardzo bardzo bardzo dziękujemy! <3 🙂

    • Baaardzo bardzo bardzo dziękujemy! <3 🙂

  • Bardzo dziękuję! Wszystkie przykre wydarzenia nas czegoś uczą, ale życzę jak najwięcej tych dobrych! <3

  • Pingback: Tygodniowy Blue Monday, sesja narzeczeńska i WOŚP()