sesja narzeczeńska

Morze ma dla nas szczególne znaczenie. Właściwie każdy etap naszego życia wiąże się z wodą – tą spokojną i tą najbardziej niebezpieczną. Dzięki sesji z New Story Photography udało nam się to uchwycić w przepięknych kadrach…

W dzieciństwie morze kojarzyło nam się z wakacjami, kiedy to średnio raz w roku przyjeżdżaliśmy z rodzicami nad Bałtyk, żeby poskakać po falach, jeść gofry, zbierać muszelki i szaleć na eurobungee. Sine od siedzenia w wodzie usta, zamki z piasku,  rodzina i beztroskie dzieciństwo.

>>Rodzice kontra dorosłe dziecko: kto komu podnosi ciśnienie?

Mniej kolorowe wspomnienia mamy z czasów nastoletnich, kiedy to przeszliśmy pierwszą szkołę życia, pracując jako ratownicy. Przeżyliśmy coś, czego nie powinni doświadczyć siedemnastolatkowie. Akcja na plaży niestrzeżonej, czerwona flaga i grupa pijanych facetów, skaczących do wody z molo… Fale połamały ich kości o belki, znajdujące się pod wodą. Rafał wyłowił ciało jednego z nich. Ja spisywałam raport. Sama praca też dała nam nieźle w kość, byliśmy wychudzeni i zmęczeni, ale po tym miesiącu wróciliśmy o wiele mądrzejsi. Tam też usłyszeliśmy po raz pierwszy o Akademii Morskiej.

>>Piłeś? Nie płyń! O jednym z najtrudniejszych dni mojego życia

Byliśmy wtedy tuż przed maturą i szukaliśmy pomysłu na siebie… Tak oto wylądowaliśmy w Szczecinie. Mimo że to miasto NIE leży nad morzem, pokochaliśmy jego portowy klimat. Rafał został marynarzem i odtąd morze zaczęło nam się kojarzyć z  trudnościami i rozłąką. Już wcześniej mieliśmy do niego ogromny szacunek, ale teraz musieliśmy mu bardzo zaufać. Praca pracą, ale wraz ze statkiem płynął też czas. Dla nas bardzo wolno, ale w rzeczywistości błyskawicznie. Dużo się działo i w żaden sposób nie dało się nadrobić wszystkiego po powrocie. Łącznie spędziliśmy osobno rok. Dotarło do nas, że to wystarczająco długo i podjęliśmy bardzo trudną decyzję.

>> Związek z marynarzem. Rozstania i powroty

Choć nie spotkaliśmy się ze zrozumieniem, od razu odczuliśmy ulgę i rozpoczęliśmy nowe życie… nad morzem. Szybko pokochaliśmy je na nowo. Właśnie mija rok, odkąd jesteśmy tu razem. Teraz morze daje nam dużo więcej niż tylko duże pieniądze. Choć momentami jest trudniej, tak naprawdę wszystko jest o wiele łatwiejsze. Nie ma nic cenniejszego niż trzymanie się za ręce podczas spaceru wzdłuż brzegu, przytulanie się na kocu na plaży i wspólne szaleństwa wśród fal. Słoik wspólnie zebranych muszelek to dla nas największy skarb!

>>Jak dwudziestoletnia blogerka zbudowała dom bez kredytu?

Nasze życie w Gdańsku możecie podglądać na kanale Mniejsze od trzech. Vlogujemy codziennie!