Zanim otworzyłam oczy, miałam naprawdę piękny sen. Nie potrafiłam przewidzieć, co wydarzy się za chwilę, ale otaczały mnie znajome twarze i czułam spokój. Byłam bezpieczna i z łatwością odganiałam wszystkie czynniki, które usiłowały zaburzyć moją strefę komfortu. Obudził mnie wielki wybuch.

To po nim otworzyłam oczy

Ten sam dźwięk zbudził też mężczyznę, który spał obok mnie. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, przysięgliśmy sobie, że gdy znów się spotkamy, nie prześpimy już więcej szans. Wtedy zapanował chaos.

Nie wiem, co przyniesie kolejny dzień, ale w chwilach zwątpienia przypominam sobie tamten sen. Pamiętam, jak było mi dobrze, ale nie odganiam już myśli, które zaburzają mój spokój. Gonię je i sprawdzam, dokąd mnie zaprowadzą. Wiem, że nie jestem w tym sama.

Gdy ma się przy sobie kogoś, z kim chodzisz do łóżka głównie po to, by się przy nim obudzić, nie straszny Ci żaden koszmar i możesz śnić na jawie.

Odkąd się wtedy obudziliśmy, częściej chodzę niewyspana, bo wolę realizować swoje sny niż tylko je śnić. Nie ma w tym żadnego porządku, ale czy sny bywają przewidywalne i zaplanowane? Poza tym, na początku był chaos, a przecież powstało z niego coś wielkiego.

Jesteś na podobnym etapie? Co było dla Ciebie wielkim wybuchem? Dla mnie był to czerwiec 2017, ale to już historia z innego tekstu

zdjęcia: Foto Lovers

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *